E-mail Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Narty
 Aktualności
   Bezpieczeństwo, porady
Kamery na wyciągach
Giełda sprzętu
 WYCIĄGI NARCIARSKIE
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Poronin
   Zakopane
   Ząb
   Małe Ciche
 SZKOŁY NARCIARSKIE
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Zakopane
 WYPOŻYCZALNIE SPRZĘTU
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Zakopane
   Ząb
 NARTY
   Ciekawostki
    Historia
      Zawody
      Legendy nart
      Teksty archiwalne
      Narty na świecie
      SN PTT 1907 Z-ne
   Wielka Krokiew
   Sprzęt i technika
 SNOWBOARD
   Historia
   Jak powstaje deska
   Snowboard miękki
   Snowboard twardy
   Snowboard dla dzieci
   Snowboard dla kobiet
    Technika jazdy
    Triki
   Jak zostać instruktorem
   Boarder cross
   Galeria
 SKI-ALPINIZM
   Skitury
   Freeride
   Jak zacząć?
   Sprzęt
Forum dyskusyjne
Zakopane, Tatry, Podhale
E-mail
Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Zakopane


zapamiętaj numer alarmowy w górach!!!
0 601 100 300
 nawigacja:  Z-ne.pl » Portal Zakopiański

Legendy nart
Stanisław Barabasz - pierwszy zakopiański narciarz
Zimowa okiść (fot. Józef Oppenheim)
strona: 2/6    1 2 3 4 5 6 

W Cieklinie - prawdziwej kolebce naszego narciarstwa...

31-letni Stanisław Barabasz, jak pisał ciekawie w wydanych drukiem w 1914 r. Wspomnieniach narciarza, już w grudniu 1888 r. używał nart do polowań w Cieklinie koło Jasła. Jest to jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza, informacja o użyciu nart na ziemiach polskich. Cieklin to jedna z najstarszych miejscowości karpackich (najstarsza zachowana wzmianka, w której występuje nazwa tej miejscowości pochodzi z roku 1288), położona w odległości 18 km od Jasła i 19 km od Gorlic, w dolinie rzeki Bednarka, na pograniczu Beskidu Niskiego i Pogórza Jasielskiego. Od zachodu nad miejscowością wznosi się szczyt Cieklinka (512 m n.p.m.), a od wschodu kolejne wzniesienie, Ostra Górka (365 m n.p.m.). Miejscowość ma obecnie ok. 1200 mieszkańców.

Cofnijmy się zatem do pamiętnej zimy 1888/89, kiedy to Stanisław Barabasz, wówczas dyrektor Szkoły Kreślarskiej przy Muzeum Techniczno-Przemysłowym w Krakowie przybył na polowania do swojego znajomego Karola Dettloffa, który był zarządcą majątku ziemskiego w Cieklinie. Zamieszkał w tamtejszym dworze. Zima 1888 roku dopisała, śniegi spadły wielkie i obfite, tak obfite, że uniemożliwiały zupełnie poruszanie się pieszo i przeprowadzenie upragnionego polowania, co dla zamiłowanego myśliwego, jakim był Barabasz, było dużym problemem. Dlatego Barabasz zaczął myśleć o tym, jak go rozwiązać, tj. jak w takich warunkach, gdy wokół było tak wiele śniegu, skutecznie poruszać się po nim, tak, by wreszcie zrealizować wymarzone polowanie. Okazało się, że te rozmyślania zrodziły czyn, który stanowił o początkach nowoczesnego narciarstwa polskiego. Wtedy bowiem, w głowie Barabasza powstała śmiała myśl, aby do polowania wykorzystać parę desek, które umożliwią poruszanie się po śnieżnych, głębokich zaspach. Według Wiesława Czechowicza, autora ciekawego artykułu "Cieklin kolebką narciarstwa polskiego"[3], pierwowzorem jego pierwszych nart, które powstały wtedy w Cieklinie były tzw. "łyże" syberyjskie, o których Barabasz mógł zasłyszeć z opowiadań niektórych byłych powstańców styczniowych 1863 r. - Sybiraków, którzy wrócili do kraju po zesłaniu, a ich ciekawe wspomnienia były publikowane w ówczesnej prasie. Śmiały zamysł wprowadził w czyn dworski stelmach, którego Barabaszowi polecił Karol Dettloff. - W stolarni, mieszczącej się przy dworskiej kuźni wykonał on (stelmach - przyp. W.S) parę nart, których jedna była jesionowa, a druga bukowa według instrukcji pomysłodawcy tak, że przypominały linię do szkolnej tablicy. Końce desek zostały zaostrzone do szpica, wyparzone w gorącej wodzie i wygięte nad ogniskiem[4]. O swych pierwszych nartach po 20 laty tak pisał ...znalazły się dwie deski, jedna jesionowa, a druga bukowa. Ale nie szkodzi, dobrze, że i takie są. Wystrugał je stelmach, ale tak cienko, jak gdyby miały służyć za linje do tablicy szkolnej[5]. Wiesławowi Czechowiczowi udało się ustalić imię i nazwisko owego stelmacha i odnaleźć w Cieklinie jego rodzinę. Podajemy za nim: - Ze spisu parafialnego, udostępnionego przez księdza Franciszka Motykę wynika, że stelmachem pracującym w cieklińskim dworze był Teodor Poliwka, zamieszkały w Woli Cieklińskiej pod numerem 34. Informacje te potwierdzają jego wnuczki. W 1888 r. Teodor Poliwka liczył sobie 32 lata. Był zatem w sile wieku. Tyleż samo miał Karol Dettloff. Ponadto ich rówieśnikiem był także zaledwie o rok od nich młodszy S. Barabasz. Z relacji wnuczki Teodora Poliwki wynika, ze dziadek prawie do samej śmierci (zmarł w marcu 1939 r. i został pochowany na cmentarzu grecko-katolickim w Woli Cieklińskiej) zajmował się wyrabianiem kół do wozów, beczek, kołowrotków i drewnianych praczek. Jeździł potem z nimi na targ do Gorlic, by zarobić na utrzymanie rodziny[6]. Tak więc posiadamy w kwestii produkcji jednych z pierwszych nowoczesnych par nart na ziemiach polskich dosyć precyzyjną i pełną informację: a więc wiemy dokładnie kto uczestniczył w tych pierwszych, pionierskich próbach (Barabasz i Dettloff) oraz kto te pierwsze, historyczne narty wykonał (Poliwka).

Po sporządzeniu nart Barabasz zaczął próbować użycia świeżo wykonanego sprzętu narciarskiego, zapamiętale ćwicząc w okolicach dworu: Naturalnie chcieliśmy zaraz latać - skutek zaś tego był taki, że po kilkakrotnym upadku i wstawaniu przy pomocy wszystkich bez wyjątku mięśni, a przede wszystkim języka i gardła, po jednej turze wokoło domu, wracało się zziajanym i spoconym ku wielkiej uciesze kobiet, zwłaszcza służebnych. "panowie to przecie inaksi są, jak nasze chłopy, bo nasz, jak się ożeni, to by ino na przypiecku do góry brzuchem leżał i fajkę palił, a panom to jeszcze figle w głowie". Trzeba dodać, że wtedy byliśmy obydwaj żonaci"[7]. Jak widać z powyższego opisu, pierwszemu polskiemu narciarzowi nie zabrakło także poczucia humoru. Pierwsze swoje narty Barabasz przymocował sznurkiem do nóg i używał w czasie polowań w Cieklinie, ale bez powodzenia: - Polowanie na nartach wtedy się nie udało, bo śnieg już był zleżały i nart świszczały po nim tak, że zwierzyna, nienawykła do tego obcego jej głosu, wymykała na ogromne odległości; kuropatwy uciekały na setki kroków, a zając, wyjechawszy z kotliny, stawał słupka, nasłuchiwał, a potem w panicznym strachu umykał i nie oparł się, aż w lesie, bo w polu straszyło[8]. Te pierwsze, niezbyt udane próby, wcale Barabasza nie zniechęciły do narciarstwa, wręcz przeciwnie, wyjeżdżając z Cieklina do Krakowa, wziął deski ze sobą. Trzeba zgodzić się z Czechowiczem, że ta wyjątkowo śnieżna zima wymusiła jakby na Barabaszu "odkrycie" przez niego nart i świata zimy, zarażony którym, stał się jego wielkim zwolennikiem i piewcą aż do końca swego wartościowego życia. Jednak te pierwsze, nie nagłośnione przecież przez nikogo próby, zupełnie nie spowodowały wzrostu zainteresowania nartami na naszych ziemiach. Dlatego jak sam Barabasz wspominał: - były to czasy kiedy o nartach u nas nikt jeszcze nie myślał. Mnie śniły się one podnieconemu lekturą o Lapończykach, którzy na nartach z łukiem i strzałami polowali na dzikie reny[9]. W tym samym roku wielki polarnik norweski Fridtjof Nansen przeszedł na nartach Grenlandię, co było wyczynem na skalę światową, a wydana książka Na nartach przez Grenlandię przyczyniła się do popularyzacji nowego sportu. Nowinki o wyczynach Nansena z pewnością dotarły do tak otwartego i inteligentnego człowieka jak Barabasz i zapaliły z pewnością jego wyobraźnię. Zapragnął sam jazdy z szybkością rena, czy jaskółki, zapragnął długich narciarskich wypraw. Początki narciarstwa w podzielonej przez zaborców Polsce były bardzo trudne. Brakowało właściwie wszystkiego, począwszy od nart, a skończywszy na wskazówkach, co do techniki jazdy na deskach, podchodzenia itd. Do doświadczeń dochodziło się w terenie na wycieczkach narciarskich. Potem Barabasz nocą jeździł w Krakowie na Błoniach, aż wreszcie dotarł do Zakopanego. W czasie pobytu w Krakowie, jak sam wspominał: - nauczyłem się zjazdów i zrozumiałem całą przyjemność użycia nart. Polował też, z użyciem nart, w lasach w okolicach Krakowa.
 


[3] Wiesław Czechowicz, Cieklin kolebką narciarstwa polskiego, na www.republika.pl/cieklin/Narty.htm

[4] J. w

[5] St. Barabasz, Wspomnienia narciarza, Zakopane 1914, s.11.

[6] W. Czechowicz, j. w

[7] J. w s. 11-12.

[8] J. w, s.12.Jak pisze Czechowicz, we wspomnieniach St. Barabasza odnajdujemy fragment, w którym pisze: "Szamotał się człowiek, przewracał i z trudem dźwigał, lecz te przeklęte deski trzymały nogi i wykręcały na wszystkie strony. Wreszcie okrążywszy z trudem dwór, zmęczony i mokry od potu jak w rzymskiej łaźni, do czego i futerko się przyczyniło, odwiązałem z ulgą te wściekłe deski".

[9] Moja pierwsza wycieczka na nartach, AR /NO/ 326, Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, tamże
 


1 2 3 4 5 6 
strona: 2/6    1 2 3 4 5 6 
Stanisław Barabasz - pierwszy zakopiański narciarz

Stanisław Barabasz_16


Stanisław Barabasz_15


Stanisław Barabasz_14


Stanisław Barabasz_13


Stanisław Barabasz_12


Stanisław Barabasz_11


Stanisław Barabasz_10


Stanisław Barabasz_9


Stanisław Barabasz_8


Stanisław Barabasz_7


Stanisław Barabasz_6


Stanisław Barabasz_5


Stanisław Barabasz_4


Stanisław Barabasz_3


Stanisław Barabasz_2


Stanisław Barabasz_1

1 2 3 4 5 6 


żródło:
Wojciech Szatkowski - Muzeum Tatrzańskie
«« Powrót do listy
 Zapisz w schowku     Drukuj       Zgłoś błąd    14299





Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić - KLIKNIJ TU »»

ZAKOPIAŃSKI PORTAL INTERNETOWY Copyright © MATinternet s.c. - ZAKOPANE 1999-2024