E-mail Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Tatry
Aktualności
 ABC turysty
   Przygotowanie
   Ekwipunek
   Informacje TOPR i TPN
   Oznaczenia szlaków
   Przewodnicy
   Przejścia graniczne
    Bezpieczeństwo
      Gdy spotkasz misia...
      Lawiny
      Ku przestrodze...
      Bezpieczeństwo, porady
   Zwierzę na szlaku
   Schroniska
 O Tatrach
   TPN i TANAP
   Klimat
   Geologia
    Zwierzęta
      Gatunki
   Rośliny
    Tatry w liczbach
    Historia
 Encyklopedia Tatr
   Alfabetycznie
   Tematycznie
   Multimedia
 Wycieczki
   Zaplanuj wycieczkę
   Miejsce startu
   Miejsce docelowe
   Skala trudności
   Wszystkie
 Jaskinie tatrzańskie
    SKTJ PTTK
      Aktualności
      Działalność
      Kurs
      Wspomnienia
      Polecane strony
      Galeria
      Kontakt
   Powstanie jaskiń
   Krążenie wody w skałach
   Nacieki
   Morfologiczne typy
   Klimat jaskiń
   Powstanie jaskiń tatrz.
Zagadki tatrzańskie
 Aktywny wypoczynek
   Taternictwo
   Speleologia
   Paralotnie
   Ski-alpinizm
   Narciarstwo
   Na rowerze
   Turystyka jaskiniowa
   Trasy biegowe
   Turystyka piesza
   Sporty wodne
Galeria
Warunki w Tatrach
Forum dyskusyjne
Zakopane, Tatry, Podhale
E-mail
Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Zakopane


zapamiętaj numer alarmowy w górach!!!
0 601 100 300
 nawigacja:  Z-ne.pl » Portal Zakopiański

Bezpieczeństwo, porady
Nie bądź w Tatrach burakiem
 dodano: 11 Lipca 2008    (źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/07/11)
Dworski park, dawna posiadłość rodu Homolacsów, hutniczych potentatów w Tatrach (FOT. HALINA KRACZYŃSKA)

W potoku płynącym w Dolinie Kościeliskiej królewski młynarz złota nie znalazł, ale inni dorobili się sporych majątków na tatrzańskich skarbach. W Kuźnicach niemal do końca XIX wieku dymiły hutnicze piece, a z Doliny Jaworzynki dobiegało stukanie górniczych młotków – pisze Marek Lubaś-Harny.

Nasza nierozsądna miłość do zwierząt zwykle kończy się dla nich źle.

Orla Perć – sto lat tradycji i sto lat głupich wypadków.


Można być w Tatrach i Tatr w ogóle nie widzieć. I nie mam tu na myśli pechowców, którzy akurat trafili na okres słynnej tatrzańskiej siąpawicy. Jeden nawet w totalnej mgle dostrzeże wiele, inny stanąwszy w słoneczny dzień na Rysach pomyśli tylko: „I po jaką cholerę ja się tak męczyłem? ”. Dla trzeciego z kolei jedyną ambicją jest „zaliczyć” i obojętne mu w zasadzie, jaka jest pogoda i co wokół widać.

– Ludzie budzą się rano w Zakopanem i nie wiedzą, co z sobą zrobić – mówi dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Paweł Skawiński. – Jedyne, co przychodzi im do głowy, to: Przejedźmy się kolejką, zaliczmy Morskie Oko i Kościeliską. Bo tylko o tym słyszeli.

Tatry są dla wszystkich. Zarówno pierwsi, jak i drudzy, i trzeci mają prawo tu bywać. Może jednak warto, by usłyszeli coś więcej, przekonali się, że są w Tatrach rzeczy, o jakich im się nie śniło?

Poznaj tradycję

Z czym kojarzą się przeciętnemu ceprowi Kuźnice? Ano, przede wszystkim z kolejką do kolejki, czyli długim wyczekiwaniem po bilety, by zawieszonym na linie wagonikiem wjechać na Kasprowy Wierch. Na wieść, że kiedyś pracowała tu huta żelaza, otwierają gęby z niedowierzaniem. – Huta? W Tatrach?

Ba, żeby to jedna! I nie tylko huty, ale i kopalnie. Przez kilkaset lat legendy o ukrytych w górach skarbach przyciągały nie tylko awanturników, ale i poważnych ówczesnych inwestorów (często byli nimi królowie), którzy liczyli na znalezienie tu bogatych złóż złota i srebra dla podreperowania swoich skarbców, a także miedzi, żelaza i innych metali przydatnych do bardziej praktycznych celów. Choć już za Zygmunta Starego królewski młynarz płukał złoto w Pysznej, potoku płynącym w Dolinie Kościeliskiej, tatrzańskie złoża drogich metali nie spełniły oczekiwań. Jedynie żelaza starczyło na dłużej i jeszcze niemal do końca XIX wieku dymiły w Kuźnicach hutnicze piece, a z pobliskiej Doliny Jaworzynki dobiegało stukanie górniczych młotków.

W pierwszej połowie XIX wieku właściciele huty, wywodzący się z węgierskiej rodziny Homolacsów, zbudowali nieopodal okazały dwór, otoczony pięknym parkiem.

Zarządzający wówczas majątkiem Edward Homolacs, jak na epokę romantyzmu przystało, stał się bohaterem miłosno-patriotycznej awantury. Zakochał się mianowicie we wdowie po własnym stryju, młodej jeszcze i urodziwej Klementynie ze Sławińskich. Być może zresztą pewien wpływ na ten afekt mogła mieć okoliczność, że to właśnie ona odziedziczyła zakopiańskie dobra. Konkury zostały przyjęte, pod jednym wszakże warunkiem – że węgierski pretendent do ręki wykaże się polskim patriotyzmem i weźmie udział w powstaniu listopadowym. Czy to pod wpływem wdzięku młodej wdowy, czy jakich innych pokus, dość, że Edward Homolacs egzamin z polskości oraz uczucia zdał, zostając szczęśliwym małżonkiem i właścicielem. W obu rolach spisał się dzielnie, dorabiając się piątki potomstwa i doprowadzając tatrzańskie hutnictwo do największego w dziejach rozkwitu.

W ciągu następnych stu kilkudziesięciu lat Kuźnice przechodziły różne koleje losu. Po ostatniej wojnie w dworskich zabudowaniach znalazł siedzibę ośrodek rehabilitacyjny dla dzieci i młodzieży, przejęty w roku 1997 przez Collegium Medicum UJ. Jednak pieniędzy na remonty brakowało, budynki niszczały i w końcu klinika pozbyła się zdewastowanych obiektów. Z mocy prawa przejął je TPN.

– Z początku zdawało się, że podrzucili nam kukułcze jajo – przyznaje dyrektor Skawiński. – Jednak przeliczyliśmy wszystko i głowa przestała mnie boleć.

Znalazły się pieniądze rządowe i unijne, resztę park dołożył z własnej działalności (m.in. z biletów wstępu) i dziś stary kuźnicki park jest dostępny dla wszystkich, a fontanna z kutą w żelazie balustradą wygląda dokładnie jak w czasach Homolacsów. Niebawem w wyremontowanym dworze znajdzie siedzibę dyrekcja parku, wozownia i spichlerz zamienią się w pawilony wystawowe, będzie też karczma retro. – To nasza nowa propozycja dla zakopiańskich gości – zachęca dyrektor Skawiński. – Dowód, że Tatrzański Park Narodowy dba nie tylko o przyrodę, ale i o tradycję.

Kochaj mądrze

Kiedyś, już po zmierzchu, do schroniska w Morskim Oku zadzwoniła z telefonu komórkowego zdenerwowana kobieta: – Jestem na szosie, co mam robić, zdaje mi się, że mnie wilki otaczają.

Jedna z pracownic odpowiedziała niefrasobliwie:

– Pani się nie boi, to nie są wilki, to są niedźwiedzie.

Pracownica zapewne chciała dobrze, personel schronisk ma przecież z niedźwiedziami do czynienia na co dzień i wie, jak się wobec nich zachowywać. Jednak niefortunna turystka, zamiast się uspokoić, wpadła w histerię. I właściwie trudno się jej dziwić. Niedźwiedzi należy się obawiać, a przynajmniej czuć przed nimi respekt. Wprawdzie ostatnie wypadki zabicia ludzi przez niedźwiedzia zdarzyły się w Tatrach w roku 1927, ale…

– Niedźwiedź to nie miś z bajki – od lat przekonuje Filip Zięba, największy w TPN znawca niedźwiedzi.

Jednak wielu turystów, zwłaszcza tych, których ambicją jest „zaliczanie”, w to nie wierzy. Co warte spotkanie z misiem, jeśli niemożna się nim pochwalić znajomym? A bez zdjęcia przecież nikt nie uwierzy. Nie chcą więc przyjmować do wiadomości, że fotografowanie niedźwiedzi to nie zajęcie dla amatorów. Nie wiadomo, dlaczego akurat robienie im zdjęć tak bardzo te zwierzęta denerwuje, ale potwierdzają to liczne obserwacje. Nawet taki fachowiec jak Zięba został kiedyś pogoniony przez rozzłoszczoną niedźwiedzicę, która na szczęście wyładowała się tylko na statywie.

Największym jednak nieszczęściem jest karmienie niedźwiedzi. Nawet jeśli ktoś robi to z miłości do zwierząt. Głupia to miłość i dla obiektu uczucia kończy się często bardzo źle. Przed laty najsłynniejsza chyba tatrzańska niedźwiedzica Magda nierozsądną dobroć ludzi przypłaciła życiem. Karmili ją, kiedy była małym misiem, a gdy wyrosła na wielkiego drapieżnika, nadal domagała się pożywienia i to bardzo natarczywie. Rozbijała drzwi do schronisk, niszczyła samochody. Stała się niebezpieczna, trzeba ją było wraz z dwojgiem dzieci odłowić i oddać do zoo. Leśniczy z Morskiego Oka Krzysztof Cudzich opowiada:

– Rano poryczeliśmy się jak bobry, chcieliśmy miśki wypuszczać, ale rozsądek mówił, że nie można.

We wrocławskim zoo Magda próbowała wydostać się z niewoli, serce nie wytrzymało wysiłku. Jej przypadek nie był jedyny. Niedźwiadek, którego jesienią zabili turyści w Dolinie Kościeliskiej, też był ofiarą karmienia.

– Nie zdajemy sobie sprawy, że nawet wyrzucona przy ścieżce butelka po coca-coli zwabia niedźwiedzie i uczy je, że warto kręcić się koło szlaków – tłumaczy dyrektor Skawiński.

Karmienie innych tatrzańskich zwierząt nie jest może tak niebezpieczne, ale równie szkodliwe. Turyści dobrze znają np. oswojone lisy, które jedzą niemal z ręki. Jeden z nich wałęsał się niedawno po szosie do Morskiego Oka, inny żebrał na Przełęczy między Kopami. Grozi im śmierć z ręki leśników, bo potencjalnie zagrażają zarażeniem wścieklizną niemądrych ludzi. Nawet tak niewinna zabawa, jak rzucanie nad Morskim Okiem okruszków orzechówkom, podobnym do nakrapianych kawek, to przyrodnicze szkodnictwo.

– Orzechówki decydują o rozmnażaniu limby, wyłuskując z szyszek nasiona i roznosząc je po górach – tłumaczy leśniczy Cudzich. – A po co im się męczyć, kiedy tu mają chleb gotowy?

Nie daj się zabić

Szczególnie przykro dla amatorów „zaliczania” może się skończyć próba „zaliczenia” Orlej Perci. Na mapie ten szlak wygląda jak każdy inny. Jeśli jednak ktoś wyciągnie z tego wniosek, iż jest to coś w rodzaju nieco wyżej położonej Ścieżki nad Reglami, naraża się na dotkliwe rozczarowanie. Byłoby grubą przesadą powiedzieć, że jest to droga tylko dla orłów. Tym stuletnim już szlakiem (dokładnie jubileusz stuknął w roku 2006) przeszły szczęśliwie niezliczone rzesze turystów, od kilkuletnich dzieci do sędziwych seniorów. Ale prawdą jest też, że około setki ludzi straciło na nim życie. Zastępca naczelnika TOPR Adam Marasek skomentował to brutalnie:

– Sto lat tradycji i sto lat głupich wypadków.

Rzeczywiście, wypada średnio jedna śmierć rocznie, wliczając dwie wojny światowe, kiedy ruch turystyczny zamierał. Plus kilkakrotnie więcej wypadków, które nie zakończyły się aż tak tragicznie. Dużo to, czy mało? Można powiedzieć, że nawet jeden wypadek to za dużo. Zadbajmy więc, żeby nam się on nie przydarzył.

W ostatnich latach powstało dość silne lobby, opowiadające się za zamknięciem Orlej Perci dla masowego ruchu. Dyrektor Skawiński zapewnia, że na razie nie jest to brane pod uwagę.

– Dyrektor jest wtej sprawie między młotem a kowadłem – mówi. – Ilekroć zdarzy się nieszczęście, podnosi się krzyk, żeby zamknąć. Ale gdybym to zrobił, natychmiast by mnie oskarżono, że dostałem w łapę od przewodników, zainteresowanych tym, żeby tylko oni mogli prowadzić turystów na Orlą Perć. Lata PRL przyzwyczaiły ludzi, że to ktoś inny powinien dbać o bezpieczeństwo. A tymczasem o swe bezpieczeństwo w Tatrach każdy musi zadbać sam.

Może nie warto po raz kolejny powtarzać banałów o dobrych butach, ciepłych swetrach i rękawiczkach, bo w ostatnich latach już raczej nie chodzi się w Tatry w klapkach. Panuje raczej szpan na posiadanie „wypasionego” ekwipunku. Niestety, ciągle szwankuje wyposażenie głów.

Mam swoją własną hipotezę na temat, dlaczego chodzenie w Tatry stało się w ostatnich latach bardziej niebezpieczne. Otóż jestem przekonany, że niemałą rolę odgrywa tu powszechna dostępność piwa w puszkach. Zeszłego lata na Zawracie sam miałem okazję spotkać grupkę młodych ludzi, którzy zdobycie przełęczy hałaśliwie oblewali strongiem. Po czym ruszyli dalej granią ku Świnicy. Wolontariusz TPN, nadzorujący przestrzeganie wprowadzonego właśnie na Orlej Perci jednokierunkowego ruchu, skwitował towarzystwo jednym pogardliwym słowem:

– Buractwo!

Zachowujmy się więc w Tatrach tak, abyśmy nie zasłużyli sobie w najlepszym razie na miano buraków.

współpraca: Liliana Musiał

Czy wiesz, że...

Tatrzański Park Narodowy został utworzony w 1954 roku, liczy 211,64 km kw.

Wraz z parkiem narodowym Słowacji (TANAP) stanowi Międzynarodowy Rezerwat Biosfery utworzony w 1992 roku przez UNESCO. Powierzchnia całych Tatr wynosi 785 km kw. Polskie Tatry zajmują 175 km kw. i są trzykrotnie mniejsze od Jeziora Genewskiego. Żyje tu ponad 8000 gatunków zwierząt, m.in. kozica, świstak, niedźwiedź brunatny, ryś, wilk, wydra, gronostaj oraz kilkanaście gatunków ptaków, w tym: orzeł przedni, sokoły, pomurnik i płochacz skalny głuszec, cietrzew i jarząbek. W lasach liczne są także jelenie, sarny i drobne gryzonie. Logo parku jest kozica.

W TPN jest 650 jaskiń, 6 jest dostępnych do zwiedzania.

Największą jest Wielka Śnieżna, sięga 814 m w głąb ziemi i ma 18 000 m długości korytarzy. Jaskinia Mroźna jest oświetlona, w Obłazkowej znaleziono najstarszy na świecie bumerang oraz narzędzia górnicze. Długość szlaków turystycznych na terenie TPN wynosi 245 km.

Park posiada bogate i dobrze urządzone Muzeum Przyrodnicze oraz Pracownię Naukowo- Badawczą.

TPN ma także własne wydawnictwo. Obok książek, folderów – redagowany jest tu również kwartalnik „Tatry”. Bogato ilustrowane pismo obejmuje zarówno tematykę przyrodniczą, jak i historyczną i kulturową dotyczącą szeroko rozumianego Podtatrza. Jest obowiązkową lekturą wszystkich miłośników Tatr. Dzwoniąc pod numer 601 100 300 do TOPR-u można wezwać pomoc. Po nocnych opadach deszczu szlaki są mokre i śliskie. W górach pogoda może ulec gwałtownej zmianie. Pamiętaj więc o dobrym obuwiu i ciepłej odzieży. W czasie burzy zejdź ze szczytu, grani, opuść otwartą przestrzeń i okolice cieków wodnych. Gdy spotkasz niedźwiedzia, wolno i spokojnie oddal się. Tysiące turystów idących szlakiem może nie stanowić niebezpieczeństwa dla przyrody, ale jeden głośny może przesądzić np. o losie orła czy innego drapieżnego ptaka.

Pamiętaj... Odwiedź nas w Zakopanem

Jutro w godz. 10.00 – 17.00 zapraszamy do Zakopanego, do naszej redakcji terenowej na Krupówkach koło Oczka Wodnego.

Będzie można zobaczyć nie tylko, jak redaguje się gazetę, ale także spróbować samemu to zrobić i zredagować wydanie ze swoją fotografią na pierwszej stronie. Zainteresowani otrzymają na pamiątkę to specjalne „swoje” wydanie „GK”. W dniu 12 lipca Gazetka będzie traktowała o ochronie przyrody, o zasadach poruszania się po Parkach Narodowych. Zapraszamy także do wzięcia udziału w licznych konkursach z nagrodami, m.in. w konkursie wiedzy i znajomości zasad poruszania się po parku, a dzieci – w ich artystycznej wizji Tatrzańskiego Parku. Na zakończenie dnia odbędą się występy Zakopiańskiego Teatru Off w ramach Zakopiańskiego Lata Teatralnego. Bądź tam!

Pytaj o mapę...

Do jutrzejszego wydania „GK” dołączymy bezpłatnie mapę turystyczną Tatrzańskiego Parku Narodowego.











«« Powrót do listy wiadomości


Udostępnij     Zapisz w schowku     Drukuj       Zgłoś błąd    6735





Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić - KLIKNIJ TU »»

ZAKOPIAŃSKI PORTAL INTERNETOWY Copyright © MATinternet s.c. - ZAKOPANE 1999-2021