W Podczerwonem stanęły pierwsze na Podhalu prywatne wiatraki. Kolejny pojawił się w gminie Czorsztyn. Elektrownia w Niedzicy ma swoje we Frydmanie.
Za miesiąc łopaty tych wiatraków (na zdjęciu obok) będą się już kręcić po to, aby napędzić maszyny tartaku, na którego placu stanęły. Dzięki temu - jak twierdzą właściciele tartaku - energia wykorzystywana do budowy góralskich domów z bali ma być o wiele tańsza.
- Czekamy jeszcze na ostanie uzgodnienia - mówi Józef Karcz, współwłaściciel zakładu budowy domów, a także tartaku.
Jak opowiada, o zgodę na realizację inwestycji starali się wraz z bratem, drugim współwłaścicielem, od czterech lat. Musieli mieć wszystkie uzgodnienia - począwszy od mapy przelotów ptaków na tym terenie, a skończywszy na niezbędnych uzgodnieniach z zakładem energetycznym.
- Maszty kupiliśmy w Holandii. Przywieziono je w częściach tirami. Instalacją zajmował się czterdziestometrowy dźwig - wspomina Józef Karcz. - Proszę przyjechać za miesiąc, wiatrak na pewno będzie już działał.
Gdy słyszy pytanie o cenę, mówi, że lepiej nawet nie pisać o tym w gazecie! Dwa wiatraki w Podczerwonem znalazły się w jednym z najbardziej wietrznych miejsc na Podhalu.
Co zrobią właściciele, gdy zabraknie wiatru? Zwyczajnie, skorzystają z usług zakładu energetycznego. To jednak kosztuje.
Warto przypomnieć, że dwa pierwsze wiatraki powstały na wale okalającym Jezioro Czorsztyńskie we Frydmanie. Jeden z nich to jedyny w Polsce wiatrak o pionowej osi obrotu. Jego łopaty ułożone są niczym w helikopterze. To jednak na razie tylko eksperyment. Powstanie innowacyjnego masztu sfinansował Zespół Elektrowni Wodnych w Niedzicy.
ZEW zbadał już siłę wiatru w Lipnicy. Ma też wstępną opinię ornitologiczną, ale na energię wytwarzaną przez wiatr trzeba będzie jeszcze poczekać. Uzyskanie pozwolenia na budowę wiatraków może potrwać nawet kilka lat. W powiecie nowotarskim - w Podczerwonem zbudowane zostały do tej pory dwa wiatraki o mocy 250 kW
Józef Słowik