E-mail Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Narty
 Aktualności
   Bezpieczeństwo, porady
Kamery na wyciągach
Giełda sprzętu
 WYCIĄGI NARCIARSKIE
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Poronin
   Zakopane
   Ząb
   Małe Ciche
 SZKOŁY NARCIARSKIE
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Zakopane
 WYPOŻYCZALNIE SPRZĘTU
   Białka Tatrzańska
   Bukowina Tatrzańska
   Czerwienne
   Gliczarów Dolny
   Gliczarów Górny
   Kościelisko
   Murzasichle
   Zakopane
   Ząb
 NARTY
   Ciekawostki
    Historia
      Zawody
      Legendy nart
      Teksty archiwalne
      Narty na świecie
      SN PTT 1907 Z-ne
   Wielka Krokiew
   Sprzęt i technika
 SNOWBOARD
   Historia
   Jak powstaje deska
   Snowboard miękki
   Snowboard twardy
   Snowboard dla dzieci
   Snowboard dla kobiet
    Technika jazdy
    Triki
   Jak zostać instruktorem
   Boarder cross
   Galeria
 SKI-ALPINIZM
   Skitury
   Freeride
   Jak zacząć?
   Sprzęt
Forum dyskusyjne
Zakopane, Tatry, Podhale
E-mail
Hasło
» Załóż konto
» Zapomniałem hasła
Zakopane


zapamiętaj numer alarmowy w górach!!!
0 601 100 300
 nawigacja:  Z-ne.pl » Portal Zakopiański

Legendy nart
Zaczarowana nartami…
 dodano: 8 Lutego 2008
(fot. archiwum)

Pożegnanie Anny Waga-Popieluch.

W wieku 81. lat zmarła Pani Anna Waga-Popieluch z domu Bujak, inż. architekt, wielokrotna reprezentantka Polski w konkurencjach alpejskich, córka przedwojennego zawodnika SN PTT, olimpijczyka i producenta nart, Franciszka Bujaka i Olgi Bujak z domu Ochotnickiej.


Urodziła się 29 kwietnia 1927 r. w Zakopanem w słynnej sportowej rodzinie Bujaków. Fantastycznej rodzinie, w której całe życie „kręciło” się wokół gór i nart. Od małego wzrastała w atmosferze, nazwijmy to narciarskiej przygody, blisko wytwarzanych przez ojca drewnianych nart, kijków, sprzętu sportowego i zapachu smarów. A że Franciszek Bujak był zapalonym miłośnikiem narciarstwa, to ojcowska pasja udzieliła się także i jego dzieciom. Pierwsze kroki stawiała z siostrą Ewą pod opieką ojca na nartach z jego wytwórni niedaleko domu. Potem przyszedł czas na narciarski „chrzest” na Gubałówce, a wkrótce i na Kasprowym Wierchu. Kiedyś zimą była z ojcem na Kasprowym i zauważyła piękną jazdę instruktora. Jego ewolucje na nartach, efektowne skręty i nienaganna technika wywarły na niej głębokie wrażenie. Był nim znany polski alpejczyk, późniejszy trener kadry, świetny narciarz i trener zakopiańskiej „Wisły”, Jan Lipowski. Podobno zachęciła wtedy ojca, aby ten poprosił Lipowskiego, by z nią trochę pojeździł. Udało się i pod okiem Lipowskiego zaczęła stawiać pierwsze kroki na nartach w prawdziwych górach, na Kasprowym. A potem narty otwarły jej drogę w szeroki świat sportu, narciarstwa, startów. Wtedy też obie siostry Bujakówny: Anna i Ewa, zapisały się do „rodzinnego” klubu Bujaków, SN PTT, który był prawdziwą potęgą w polskim narciarstwie w tym okresie.

Anna Waga-Popieluch, wtedy Bujak, startowała w barwach trzech klubów: SN PTT 1907 Zakopane, AZS Zakopane i „Wisła-Gwardia” Zakopane i była 7. krotną mistrzynią Polski: w zjeździe: 1946, 1948, 1950, 1953, w slalomie: 1954, w slalomie gigancie: 1953, w kombinacji alpejskiej: 1948. Wielokrotnie zdobyła także wicemistrzostwo kraju. Startowała w latach 1945-57 (łącznie przez 12 lat). Wzięła udział w pierwszych powojennych zawodach w Suchym Żlebie na Kalatówkach w 1945 r., wygrała też bieg zjazdowy pań podczas I. Memoriału Bronisława Czecha (marzec 1946), w których startowały oprócz Polek także alpejki z Węgier (trasa Kasprowy Wierch – od „dzwonu” do Kuźnic! – przyp. W.S), a w slalomie była 3. Jej zwycięstwo wzbudziło nie lada sensację w gimnazjum, do którego uczęszczała. Zwyciężyła także w szeregu innych zawodów, w tym wielu międzynarodowych. Wygrywała w kraju na zarośniętych już dzisiaj trasach FIS I i FIS II w rejonie Kasprowego, a także w Szczyrku, na Skrzycznem, w Karpaczu i Krynicy. Nie sposób wymienić wszystkich sukcesów. Na stokach zwracała uwagę nie tylko znakomitą jazdą, ale także urokiem osobistym i szerokim uśmiechem, który widać niemal na każdej zachowanej z dawnych lat fotografii. Niestety nie miała szczęścia do zagranicznych wyjazdów, jeździła za granicę stosunkowo rzadko i nie została powołana do kadry na ZIO 1952 w Oslo. Jakaż była jej satysfakcja, gdy na Mistrzostwach Polski pokonała wszystkie olimpijki z ówczesnej kadry. Udowodniła, że start w Oslo się jej z pewnością należał. Dwa razy w ciągu kariery sportowej złamała nogę, raz na wyjeździe do szwajcarskiego Davos. Red. Marian Matzenauer tak pisał o tym wydarzeniu: - Ponieważ nie chciała o tym zawiadomić rodziców, nic nie wiedzieli o jej wypadku. Pewnego dnia, gdy wniesiono ją na noszach do domu i zobaczyła przerażony wzrok rodziców, już od drzwi krzyczała „Nic mi nie jest” („Kronika śnieżnych tras”). Po sportowych latach pozostały znajomości z koleżankami z kadry; z Basią Grocholską, Marią Bachledą-Curuś, Marią Kowalską, Marią Szatkowską, Teresą Kodelską i innymi. Jednocześnie, obok świata nart, który ją fascynował, rozwijała się, zdobywała wykształcenie i ukończyła wydział architektury na Politechnice Krakowskiej, uzyskując dyplom inżynierski.

Była także brązową medalistką akademickich mistrzostw świata 1951 r. w slalomie gigancie. Popularna „Mama” Bujak, jak ją nazywały młodsze kadrowiczki i koleżanki (gdyż miała już wtedy, jako czynna zawodniczka, syna: Wojciecha), była w kadrze polskich alpejek i alpejczyków w latach 50. osobą bardzo lubianą i szanowaną. Po zakończeniu kariery sportowej zajęła się pracą zawodową. W ostatnim czasie choroba spowodowała, że gasła niemalże w oczach… Pozostawiła w smutku całą rodzinę, synów Wojciecha i Piotra oraz zakopiańskie środowisko sportowe. Pozostały dyplomy, zdjęcia i pamiątki po Pani Ani, z czasów, kiedy narty były z drewna, ale ludzie z żelaza. Po tamtych startach pozostały zdjęcia, dyplomy, świadectwo świata, który przestał istnieć, skończył się i przeminął. Czy jednak do końca? Pamięć o Annie Waga-Popieluch wciąż trwa w nas, poprzez perspektywę wspomnień i dobra, które dała rodzinie, przyjaciołom i bliskim Pani Anna. A ono nie przemija…

TEKST: WOJCIECH SZATKOWSKI


(fot. archiwum)
(fot. archiwum)


(fot. Wojciech Szatkowski)
(fot. Wojciech Szatkowski)







«« Powrót do listy wiadomości


Udostępnij     Zapisz w schowku     Drukuj       Zgłoś błąd    4626





Jeżeli znalazłeś/aś błąd, nieaktualną informację lub posiadasz materiały (teksty, zdjęcia, nagrania...), które mogą rozszerzyć zawartość tej strony i możesz je udostępnić - KLIKNIJ TU »»

ZAKOPIAŃSKI PORTAL INTERNETOWY Copyright © MATinternet s.c. - ZAKOPANE 1999-2019