Poczta planuje zwolnienia. Związki podejrzewają spisek
Przedstawiciele związków zawodowych pocztowców ostrzegają, że tak drastyczne cięcia kosztów to celowe działanie mające doprowadzić do chaosu, by firma została tanio sprzedana. Złożyli już w tej sprawie doniesienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w całym kraju poczta chce zlikwidować jedną czwartą placówek. Pójdą za tym zwolnienia 20-30 proc. załogi. Dla Małopolski oznacza to zamknięcie około 100 z 515 urzędów pocztowych i redukcję zatrudnienia o 1500 osób (na poczcie pracuje teraz ok. 8 tys. osób). W samym Krakowie likwidacja grozi ok. 30 placówkom, zwolnienia 100 osobom.
Kierownictwo Poczty na razie nie chce się oficjalnie wypowiadać na temat planowanych zmian. - Mogę tylko potwierdzić, że był plan, by do końca listopada w związku z reorganizacją zwolnić 1700 osób w całym kraju. I tak też się stało. O innych zwolnieniach nie wiem - zastrzega Bartłomiej Kierzkowski, regionalny rzecznik prasowy Poczty Polskiej.
Rzecznik dodaje jednak, że poczta przymierza się do potężnych zmian w związku z mającą nastąpić w przyszłym roku prywatyzacją. O szczegółach nie chce mówić.
Związkowcy nie mają jednak wątpliwości, że zwolnienia nastąpią. - Specjaliści z firmy doradczej A.T. Kearney stwierdzili, że trzeba zlikwidować 2 tys. placówek pocztowych w kraju. Dyrektor generalny Poczty nie ukrywa, że ma zamiar tak zrobić i prawdopodobnie plan zostanie wcielony w życie na początku przyszłego roku-mówi Andrzej Piekarz, przewodniczący komisji podzakładowej NSZZ „Solidarność" Poczty Polskiej w Krakowie.
Plany likwidacji placówek pocztowych budzą niepokój pocztowców. Gdy zmniejszy się liczba urzędów, będzie mnie miejsc pracy. - Z tego co wiemy plany są takie, aby nie tylko zmniejszyć liczbę urzędów, ale także te istniejące przekształcić w oddziały - tłumaczy Piekarz. - A to oznacza, że nie będą potrzebni kierownicy i kontrolerzy sprawdzający pracę urzędników. Więc w pierwszej kolejności oni stracą zatrudnienie - dodaje związkowiec.
Zdaniem pocztowców, reorganizacja w funkcjonowania Poczty jest potrzebna, ale zwolnienie aż 30 procent pracowników może doprowadzić do olbrzymiego chaosu w tej państwowej instytucji. Związkowcy zastanawiają się, czemu ma służyć taka polityka. - Podejrzewamy, że chodzi właśnie o zasianie chaosu. Kiepsko działającą firmę można taniej kupić, gdy dojdzie do prywatyzacji. Dlatego też złożyliśmy doniesienie do CBA i ABW - podkreśla Piekarz.
Małgorzata Stuch
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/22
