Zakopane — portal z-ne.pl
Podhale — Zakopane

Podhale · gminy i wydarzenia

Podhale

Podhale

Skrzypce z duszą lutnika

Skrzypce z duszą lutnika

Drewno potrafi być tak kapryśne, że każdy z kilku kawałków pochodzących z jednego pnia może mieć inne brzmienie. Żeby wydawało pożądany dźwięk, musi być sprężyste. Jawor i świerk nadają się do tego najlepiej, pod warunkiem że rosną powyżej 1000 m n.p.m. i do tego w niesprzyjających warunkach; wówczas przyrastają wolno, a słoje są blisko siebie. Dendrolodzy potrafią odróżniać przyrosty wiosenno-letnie od zimowych, ale nie wiedziałem, że specjalistami w tej dziedzinie są... lutnicy! Im węższe słoje, tym drewno jest lepsze na skrzypce, altówki, wiolonczele.

Gdy już wiedziałem, że na spodzie i boczkach instrumentu stosuje się liściasty jawor, na wierzch wybiera świerk, a do lasu nie chodzi na grzyby, tylko szukać odpowiedniego drzewa, zapytałem artystę lutnika Jana Bobaka, co to jest lutnictwo? -To przede wszystkim jest pasja, to zawód, który wybiera się nie zmyślą otym, ile się zarobi, ale jest to coś, co człowiekiem owładnie -odpowiada po chwili zastanowienia.

Droga Jana Bobaka do lutnictwa po raz kolejny potwierdza, jak ważne są marzenia z dzieciństwa. Zaczęło się od przypadkowo podarowanych przez wujka skrzypiec. -Miałem może 5 lat, mieszkałem we wsi Frąckówka, niedaleko Zakopanego - wspomina Jan Bobak. -To wspomnienie skrzypiec podarowanych przez wujka zostało mi wpamięci dodzisiaj. Ciągle mam przedoczyma tamte zdezelowane skrzypce bez strun. Potem zdarzył się kolejny traf, chodził do szkoły podstawowej w Nowym Targu, która sąsiadowała ze szkołą lutniczą, w której uczyli uczniowie Franciszka Marduły, pioniera lutnictwa na Podhalu. Skończył i tę szkołę, ale lutnikiem od razu nie został, do zawodu wrócił dopiero po dziesięciu latach.

Za chlebem, jak wielu na Podhalu, pojechał do Stanów, tam przypadkiem zetknął się z dużym warsztatem lutniczym William Harris Lee w Chicago. Pracował dwa lata - warsztat w warsztat - z Tetsuo Matsudą, artystą urodzonym w Hadachi w Japonii, który przez 4 lata doskonalił swoje umiejętności w Cremonie z takim skutkiem, że później zdobywał srebrne i złote medale za skrzypce i altówki na Międzynarodowym Konkursie im. A. Stradivari w Cremonie i The Violin Society of America, a zaczynał od V nagrody na Międzynarodowym Konkursie Lutniczym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu (1981)!

-Otworzyły mi się oczy nalutnictwo. Ten człowiek analizował każdą czynność, nawet tę najprostszą iwyciągał wnioski, co możnazrobić lepiej - mówi Jan Bobak. Matsuda zaczynał trochę niekonwencjonalnie, kupił dosyć drogie skrzypce, rozebrał je na drobne części, każdą dokładnie obejrzał, po czym złożył je z powrotem. Obecnie w Barrington prowadzi własną firmę Matsuda Violin Studio. -Przez te dwa lata zrobiłem duże postępy, bo nawet wtrakcie pobytu wStanach udało mi się wygrać Międzynarodowy Konkurs Lutniczy im. Henryka Wieniawskiego w1986 r. instrumentem, który zrobiłem wChicago - pochwalił się Jan Bobak.

Skąd lutnik wie, że robi dobry instrument? -Potrafię to określić w70-80 procentach -woparciu oznajomość materiału, kształtowanie sklepienia, co jest bardzo ważnym czynnikiem dla dźwięku. Ciągle zostaje 30 proc. niewiadomej - mówi pan Jan. - Skrzypce, które wychodzą znaszego warsztatu, są charakterystyczne, robione nawzór starowłoskich, tak jakby wykonane były przedtrzema wiekami. Wielu muzyków uważa, że grają jak włoskie, mają ich ciepło idźwięk. To już jest naszą tajemnicą...

W pracowni pomaga mu syn Grzegorz, który skończył Szkołę Kenara w Zakopanem. Rzeźba i skrzypce tylko na pozór nie mają z sobą nic wspólnego. -Patrzę nalutnictwo znieco innej strony. Oczywiście, że dźwięk instrumentu to podstawowa sprawa, bo jest to narzędzie pracy muzyka, ale instrument też musi jakoś wyglądać - podkreśla Grzegorz Bobak.

Gdy rozmawiam z ojcem i synem na temat lutnictwa, pytam o tajemnicę tkwiącą w skrzypcach Antonio Stradivariego. Żył ponad 90 lat, pozostawił ok. 1100 egz. skrzypiec, które są przedmiotem pożądania wszystkich instrumentalistów. Niewielu stać jednak na ich posiadanie. Stradivari, jak i Guarneri, Ruggeri, Amati tworzyli słynną szkołę lutniczą w Cremonie. Andrea Amati był założycielem szkoły cremońskiej, a Nicola Amati najsłynniejszy z rodu, był nauczycielem Antonio Stradivariego. -Nie tylko Stradivari, ale właściwie wszyscy lutnicy cremońscy ztamtego okresu są cenieni, aich instrumenty są poszukiwane - mówi Grzegorz Bobak. -Jest dużo tajemnic iteorii natemat skrzypiec Stradivariego. Mógł on nieświadomie korzystać zdrewna, wktórym upatruje się cudownych właściwości, atak naprawdę było ono spławiane drogą morską zWenecji. Bakterie znajdujące się wwodzie działały nawłaściwości tego drewna, straciło ono wiele substancji, które blokowały dźwięk.

Pan Jan - jak każdy lutnik - potrafi poznać swój instrument, szczególnie, kiedy ktoś gra solo. Wszystko składa się na dźwięk instrumentu: drewno, struny, podstawek... -Widzimy małe pudełeczko, które ma możliwości, kto wie, czy nie większe niż fortepian wskali dźwiękowej inapięcia muzycznego - mówi Jan Bobak. -Tutaj muzyk potrafi palcem malować, wstawiać kolory wdźwięki. Skrzypce to bardzo wrażliwy instrument, który ma niesamowite możliwości idlatego każdy element wnich jest tak ważny.

Instrumenty Jana Bobaka znane są na całym świecie. W jego pracowni powstają tylko te o wysokiej jakości, chociaż zdaje sobie sprawę, że ludzi, którzy by grali na instrumentach tej klasy, wielu nie ma. -To są instrumenty, których potrzebują muzycy workiestrach, szczególnie soliści. Instrument, oprócz ładnego dźwięku, musi mieć siłę - dodaje pan Jan. -Musi się przebić przez orkiestrę, niewiele instrumentów przejdzie tę próbę. Dźwięk musi docierać nawet doostatnich rzędów, bo ludzie poto przychodzą nakoncert. Nie darmo lutnicy są artystami.

Tekst i fot. RYSZARD M. REMISZEWSKI
 

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/02/16

← Powrót do listy