Dramat Mazocha, szczęście Urbanca
Przepowiednia Małysza
W sobotę warunki do skakania były lepsze niż w piątek, ale nadal wiatr kręcił. Po dopołudniowej serii treningowej i kwalifikacyjnej Adam Małysz mówił: - Powiewa zróżnych stron. Ja wpierwszym skoku na118 m miałem wiatr wplecy, wdrugiej próbie przykorzystniejszych warunkach poleciałem na129 m. Jeśli tak będzie wiało popołudniu wkonkursie, to mogą być różne cuda.
Sprawdziły się słowa Małysza. Po południu pod Krokwią, gdzie zjawiło się ponad 40 tys. widzów (26 tys. na trybunach, kilkanaście na ulicach i polanach wokół skoczni), wiatr nadal wyczyniał różne harce. Kto dostał wiatr pod narty leciał daleko, kto z tyłu lądował krótko.
Poniosło Roka
Znumerem 14 startował Słoweniec Rok Urbanc. Dostał potężny wiatr podnarty, wykorzystał to znakomicie ilądował aż na136 metrze. Został liderem, ale nikt w tym momencie nie przypuszczał, że tak skacze zwycięzca...
Potem wiatr "dusił" skoki większości zawodników, ale nagle zmienił kierunek i Norweg Hilde poszybował na 132 m.
A skaczący tuż po nim Ljoekelsoey trafił także na dobre warunki i choć ostatnio nie imponuje formą wylądował na 133,5 m. Nie miał szczęścia do wiatru Austriak Hoellwarth, który w Zakopanem nagle zaczął skakać świetnie, w kwalifikacji miał aż 138,5 m, w serii próbnej 126 m. A w konkursie trafił na wiatr w plecy i lądował na 91,5 m!
I znowu kilku skoczków miało szczęście, w tym M. Hautamaeki, który skoczył 131,5 m. Ale już za kilkadziesiąt sekund Ahonen trafił na niekorzystne wiatry i miał tylko 117 m.
Perfekcyjny Adam
Po nim startował Małysz, też nie miał dobrych warunków, a jednak wyciągnął 129 m. -To -jak natrudne warunki -był perfekcyjny skok - mówił Apoloniusz Tajner. W tych samych warunkach Szwajcar Ammann skoczył raptem 102 m, Schlierenzauer z Austrii 125,5 m. Klasę pokazał drugi młody "wilczek" Norweg Jacobsen, miał skok pół metra dłuższy od Małysza, ale w gorszym stylu i był o 0,6 pkt za Polakiem.
Kolejność po 1. serii sensacyjna: Urbanc, Ljoekelsoey, M. Hautamaeki, Hilde i Małysz tracący do Słoweńca 11,7 pkt. Za Polakiem tuż, tuż Niemiec Schmitt, Norweg Solem i Jacobsen.
Prognozy na drugą serię? - Urbanc nie utrzyma prowadzenia. Drugi raz tak nie powieje mu podnarty - mówił Apoloniusz Tajner. -Owygraną powalczą Małysz zJacobsenem, swoje trzy grosze mogą wtrącić Ljoekelsoey iM. Hautamaeki.
Druga seria zaczęła się z kłopotami, coraz mocniej wiało. Skoczkowie często schodzili z belki, czekali aż wiatr ucichnie. 25. po pierwszej serii Ahonen, niesiony wiatrem, poleciał na 137,5 m.
Runął na bulę
Jako 16. wtej serii nabelce pojawił się Czech Jan Mazoch. Źle wyszedł zprogu, spóźnił wybicie, przekręciło mu prawą nartę, pikował wdół, runął nabulę, parę razy koziołkował. Wypadek wyglądał koszmarnie. Mazoch nieruchomo leżał nawybiegu, zakrwawionatwarz. Nieprzytomnego skoczka natychmiast odwieziono doszpitala.
Konkurs przerwano, potem wznowiono. Ale wiatr nie ustawał, konkurs co chwilę przerywano na kilka minut. Morgenstern cztery razy siadał na belce, ale był z niej ściągany.
Decyzja jury
Zapiątym razem zebrało się jury iorzekło, że konkurs zostaje przerwany, ajako końcowe zaliczają się wyniki pierwszej. Zatem zwycięzcą został Urbanc, drugi Ljoekelsoey, trzeci M. Hautamaeki, Małysz 5. -WygranaUrbanca to chyba największy fuks ostatnich kilkunastu lat - mówił red. Kurt Henauer ze Szwajcarii. -Dotej pory nigdy nie był nawet wpierwszej dziesiątce PŚ.
- Wiatr nasilał się, był coraz mocniejszy, aprognozy były złe. Bezpieczeństwo zawodników jest sprawą najważniejszą, dlatego nie mogliśmy kontynuować konkursu - powiedział dyrektor PŚ Walter Hofer.
ANDRZEJ STANOWSKI
Wyniki pierwszego konkursu PŚ w Zakopanem (rozegrana została tylko jedna seria):
1. Rok Urbanc (Słowenia) 143,3 pkt (136,0 m), 2. Roar Ljoekelsoey (Norwegia) 138,8 (133,5), 3. Matti Hautamaeki (Finlandia) 134,7 (131,5), 4. Tom Hilde (Norwegia) 133,6 (132,0), 5. Adam Małysz (Polska) 131,6 (129,5), 6. Martin Schmitt (Niemcy) 131,2 (129,0), 7. Anders Jacobsen (Norwegia) 130,1 (129,5), 8. Morten Solem (Norwegia) 123,5 (127,5), 9. Gregor Schlierenzauer (Austria) 122,4 (125,5), 10. Thomas Morgenstern (Austria) 119,4 (123,0), 11. Joerg Ritzerfeld (Niemcy) 119,2 (124,0), 12. Anders Bardal (Norwegia) 118,2 (124,0), 13. Mario Innauer (Austria) 117,3 (123,5), 14. Arttu Lappi (Finlandia) 115,2 (121,5), 15. Jan Mazoch (Czechy) 114,7 (121,5), 16. Michael Moellinger (Szwajcaria) 111,8 (121,0), 17. Robert Kranjec (Słowenia) 111,6 (119,5), 18. Stephan Hocke (Niemcy) 111,5 (120,0), 19. Antonin Hajek (Czechy) 111,1 (119,5), 20. Veli-Matti Lindstroem (Finlandia) 109,7 (119,0), 21. Wolfgang Loitzl (Austria) 107,9 (118,0), 22. Jakub Janda (Czechy) 107,0 (117,5), Jan Matura (Czechy) 107,0 (117,5), 24. Andreas Kuettel (Szwajcaria) 106,5 (117,5), 25. Janne Ahonen (Finlandia) 106,1 (117,0), 26. Ilja Rosliakow (Rosja) 105,6 (117,0), 27. Tami Kiuru (Finlandia) 101,5 (115,0), 28. Lars Bystoel (Norwegia) 96,6 (112,0), 29. Arthur Pauli (Austria) 93,4 (110,5), 30. Harri Olli (Finlandia) 92,4 (113,0).
Klasyfikacja generalnaPŚ: 1. Anders Jacobsen (Norwegia) 757 pkt, 2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 613, 3. Simon Ammann (Szwajcaria) 562, 4. Andreas Kuettel (Szwajcaria) 478, 5. Thomas Morgenstern (Austria) 434, 6. Adam Małysz (Polska) 407

Czy sobotni konkurs słusznie przerwano?
Austriacy krzyczeli na Hofera
A oto opinie o przerwanym sobotnim konkursie.
Adam Małysz:
- Taką decyzję podjęło jury i trzeba ją akceptować. Byłem jednak rozczarowany. Wielka szkoda, że druga, finałowa seria nie została dokończona. Moim zdaniem w pierwszej serii warunki wcale nie były lepsze. Chcieliśmy skakać. Z przerwami, ale dałoby się. Austriacy krzyczeli nawet do dyrektora PŚ Waltera Hofera, żeby dał dokończyć zawody. Nie poskutkowało. Szkoda, bo chciałem walczyć o zwycięstwo. Z tej decyzji cieszyła się chyba tylko pierwsza trójka. Bardzo współczuję Jankowi Mazochowi.
Łukasz Kruczek, drugi trener reprezentacji:
- Uważam, że warunki w drugiej serii były podobne do tych, jakie były w pierwszej próbie. Adam Małysz miał bardzo dobrą pozycję wyjściową do ataku, mógł znacznie przesunąć się w kwalifikacji.
Władysław Gąsienica Roj, wieloletni sędzia międzynarodowy FIS:
- To była trudna decyzja. Jury przerwało konkurs, ale mogło próbować go dokończyć. Ogłosić np. 30-minutową przerwę, a potem ostatecznie podjąć decyzję. Warunki w obu seriach były podobnie. Na pewno na decyzję jury duży wpływ miał ciężki upadek Mazocha. Na Wielkiej Krokwi, po jej przebudowie, ostatnio nie dochodzi do takich upadków.
Richard Schallert, trener Czechów:
- Kontynuowanie konkursu to była dla mnie ryzykowna decyzja jury. Cały czas na skoczni mocno wiało, co najgorzej, z różnych stron. Ten wiatr miał na pewno wpływ na upadek Mazocha. W skokach bezpieczeństwo skoczków jest sprawą najważniejszą i tej bariery nie wolno nigdy przekraczać.
(AS)
Jak skakali Polacy?
Wszyscy niezadowoleni

Jak skakali wsobotnim konkursie pozostali Polacy? Żadnemu nie udało się zakwalifikować doczołowej trzydziestki. Aprzedkonkursem nasi trenerzy liczyli naudział wfinałowej serii nawet 4-5 zawodników.
Marcin Bachleda skoczył raptem 95 m. -Dostałem mocny wiatr wplecy iodrazu wiedziałem, że nic ztego skoku nie będzie. Wojciech Skupień był najbliższy trzydziestki, skoczył 109,5 m i zajął 33. miejsce: -Zabardzo spiąłem się przedskokiem. Adotego miałem niekorzystny wiatr. Stefan Hula po mocnym podmuchu wiatru w plecy ratował się przed upadkiem, lądując na 68 m (był ostatni - 50.). Przechodząc obok nas tylko machnął ręką. Małysz bronił kolegi: - Miał tak koszmarne warunki, dobrze, że wylądował. Nic ztego nie mógł skoczyć.
Nie udał się skok Kamilowi Stochowi, tylko 110 m. Po skoku nie chciał z nikim rozmawiać. Pozostała piątka Polaków (Robert Mateja, Rafał Śliż, Piotr Żyła, Łukasz Rutkowski, Dawid Kowal) nie przebrnęła porannych kwalifikacji. W niedzielnych kwalifikacjach było już lepiej. Zwłaszcza dobrze skoczył Robert Mateja. Ale prawdziwego sprawdzianu w konkursie nie było.
(AS)
Adam Małysz
Zwariowany sezon

- Czy niedzielnego konkursu nie dało się przeprowadzić?
- Warunki były bardzo trudne, przy takim wietrze ciężko przeprowadzić konkurs, żeby wszyscy mieli podobne warunki. Mogłoby dojść do kolejnego, niebezpiecznego upadku, a wtedy jury by sobie nie wybaczyło.
- Dyskutowaliście wczoraj wieczorem, na spokojnie, o tym co się wydarzyło w sobotę na skoczni?
- Dyskutowaliśmy o fatalnym upadku Czecha. Zastanawialiśmy się, co byłoby, gdyby konkurs kontynuowano. Moje skoki były dobre, byłem spokojny, wierzyłem w naszych kibiców, w ich doping, który zawsze dodaje mi sił.
- Plany na najbliższe dni?
- Mamy teraz dwa konkursy w Oberstdorfie. Mnie i kolegom bardzo przydałby się teraz spokojny trening. Tylko gdzie?
- Ten gest w stosunku do kibiców, wyjście na wybieg skoczni to była taka spontaniczna manifestacja?
- Robi się to ostatnio, kiedy zawody z jakiegoś powodu nie odbywają się. Chcieliśmy kibicom podziękować tym bardziej, że tutaj przychodzą wspaniali fani, nie można tak ich było zostawić.
- Nastawia się Pan już na mistrzostwa świata?
- Nie, na razie mamy 6 konkursów pucharowych i każdy z nich będzie ważny. Do mistrzostw świata jeszcze sporo czasu. A w Sapporo mam nadzieję powalczyć.
- Zakopane niczego nie wyjaśniło w polskiej reprezentacji?
- Chcieliśmy przed zakopiańskimi konkursami potrenować, a skoczyliśmy raptem cztery, niektórzy trzy razy. To niewiele.
- Cieszy się Pan na najbliższy konkurs w Oberstdorfie?
- To fajna skocznia, podczas Turnieju Czterech Skoczni byłem na niej trzeci.
- Ten sezon jest dla skoczków pechowy...
- Rzeczywiście, chyba tylko dwa konkursy w Innsbrucku i Bischofshofen były w miarę normalne. Reszta, to nieustanna walka z wiatrami. Zwariowany sezon.
Rozmawiał: AS
Niedziela: zamiast konkursu fiesta na wybiegu Krokwi
Jesteście najlepsi!
Kwalifikacje wygrał Gregor Schlierenzauer, potem wiatr wystąpił w głównej roli

Nie doszedł do skutku drugi, niedzielny konkurs na Wielkiej krokwi. Zdołano rozegrać tylko serię kwalifikacyjną, którą wygrał Austriak Gregor Schlierenzauer, potem nad Zakopanem rozszalała się wichura, która zmusiła organizatorów do odwołania zawodów.


Kiedy w niedzielę o godz. 12.15 zawodnicy przystępowali do serii kwalifikacyjnej, warunki do skakania były jeszcze niezłe. Wprawdzie trochę mżyło, ale wiatr nie był silny. Kwalifikacje przebiegały dość sprawnie, choć wiatr zawiewał raz od dołu, raz z tyłu.
Klasę pokazał w nich wicelider PŚ, 17-letni Gregor Schlierenzauer, który poszybował bardzo daleko - aż na 136,5 metra. Zdecydowanie wyprzedził drugiego Norwega Andersa Jacobsena, który miał 131,5 metra.
Żaden ze skoczków nie przekroczył już 130 metrów. Czołowa piętnastka skakała na luzie, także Adam Małysz, który zaliczył 121 metrów, co było 7. wynikiem w gronie najlepszych 15 skoczków, którzy, jak wiadomo, mają start w konkursie zapewniony bez udziału w kwalifikacji.
Niespodziewany zwycięzca z soboty Słoweniec Rok Urbanc miał tylko 116,5 metra, co było 24. rezultatem. Ten skok pokazał, że Urbanc jest zawodnikiem na miejsca od 20 do 30. Jego sukces w sobotę był przypadkowy.
Z naszych zawodników ładnie w kwalifikacji skoczył Robert Mateja na 123. metr, co dało mu 7. miejsce w gronie kwalifikujących się zawodników. -To już był dobry skok, trzeba teraz ustabilizować formę - mówił Mateja.
Kwalifikacje pomyślnie przeszli także Kamil Stoch (118,5 m), młody, 19-letni Łukasz Rutkowski (116,5 m, wkrótce pojedzie na MŚ juniorów), Marcin Bachleda (116 m), Wojciech Skupień (115,5 m). Odpadli: Stefan Hula (111 m), Piotr Żyła (110 m), Dawid Kowal (105 m) i Rafał Śliż, który w ogóle nie wybił się z progu i lądował na 72 m.
O godz. 13.45 miał się rozpocząć konkurs, ale nagle nad Krokwią zaczęło mocniej wiać. 26 tysięcy kibiców cały czas nie opuszczało stadionu, czekało na łaskawość fortuny. Jury przesunęło konkurs na godz. 14.15, potem na godz. 15. Wiatr nie ustawał i jury ogłosiło, że zawody nie odbędą się. Na widowni nie usłyszałem ani jeden gwizdu.
Cierpliwość kibiców została jednak częściowo wynagrodzona. Oto wszystkie ekipy wraz z trenerami pojawiły się na wybiegu skoczni. Przyszli podziękować kibicom za wsparcie, za gorący doping.
"Kocham Zakopane! - wykrzykiwał do mikrofonu trener Słoweńców Vasja Bajc. -Dziękuję polskim kibicom, wrócimy tu napewno zarok - mówił trener Austriaków Alexander Pointer. Jeden z najlepszych trenerów świata Fin Mika Kojonkoski zdobył sobie bez reszty serca kibiców, wołając: -Polska publiczność jest najlepsza naświecie! Obecny szkoleniowiec Rosjan, Niemiec Wolfgang Steiert stwierdził: -Jeżdżę zPucharem Świata od20 lat, nigdzie nie ma takich kibiców jak wPolsce.
Do mikrofonu podszedł Martin Schmitt: - Jesteście fantastyczni, a Adam Małysz w imieniu naszej ekipie powiedział: -Żal, że to się tak skończyło. Potwierdziliście, że takich kibiców nie ma nigdzie naświecie. Bądźcie znami nazawsze!
-Pozdrawiamy JanaMazocha - powiedział do mikrofonu spiker Rafał Gucia, który przez dwa dni znakomicie wywiązywał się ze swojej roli. Publiczność odpowiedziała gromkimi brawami, zafalowało tysiące flag.
Austriacy i Norwegowie wykonali 50-metrowy zjazd po buli na plastikowych matach. Publiczność biła gromkie brawa jakby nad zeskokiem fruwał skoczek.
W takiej atmosferze zakończył się tegoroczny Puchar Świata w Zakopanem. Zamiast dwóch konkursów rozegrano tylko w sobotę jedną serię. Z pogodą nikt nie wygrał.
Zakopane potwierdziło, że należy mu się bezwzględnie Puchar Świata wskokach. Kolejne zawody wstyczniu 2008 roku Wielka Krokiew ma już przyznane. Podobnie jak konkurs Letniej Grand Prix latem tego roku.
(AS)
Po raz trzeci
Po raz trzeci doszło w Zakopanem do odwołania konkursów pucharowych. Pierwszy raz zdarzyło się to 18 i 19 stycznia 1981 roku, kiedy także pogoda pokrzyżowała szyki organizatorom.
Same zagadki
Polska reprezentacja po Zakopanem
Konkursy wZakopanem miały naszym trenerom rozjaśnić sytuację, pozwolić wybrać najlepszych zawodników nanajbliższe dwa konkursy wOberstdorfie, wperspektywie namistrzostwa świata wSapporo.
- Wiemy, że nic nie wiemy - powiedział nam drugi trener reprezentacji Łukasz Kruczek. -Jednaseria konkursowa niczego nie wyjaśniła. Pokonkursie zawodnicy rozjechali się dodomów. Potrzeba nam teraz dwóch dni spokojnego treningu. Jeśli będą warunki, to we wtorek iwśrodę poskaczemy naWielkiej Krokwi. Jeśli wZakopanem nie będzie możnatrenować, to poszukamy jakiegoś ośrodka narciarskiego zagranicą. Narazie nie mamy żadnego rozeznania.
-Kiedy poznamy skład naOberstdorf iilu skoczków tam pojedzie?
-Jeśli będzie trening naKrokwi, to wśrodę ogłosimy skład. Jeśli skoków by nie było, to decyzja może być wcześniej. DoOberstdorfu pojedzie czterech skoczków, bo taki mamy limit zFIS. (AS)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/01/22
