miejsce zboczenia - ma się rozumieć ze szlaku - z dobrym aniołem czuwającym nad każdym krokiem :-) Gdzież to zboczyłaś Ewo i jaki z tego uzysk czasowy?
miejsce zboczenia było dużo wcześniej, trochę wcześniej niż tutaj http://z-ne.pl/gt,zdjecie,1703 1.html.
A tu jak słusznie miller zauważył, Kristin też doskonale wie, był powrót z manowców na prawą drogę:D. Bo tą ścieżyną chodzą "wandale" niszczący słowacką przyrodę.
Mój anioł stróż, może czuwał nade mną duchowo, bo namówił mnie na manowce dzień wcześniej.
Jaki był zysk czasowy? Chyba spory (może godzina lub dwie) przy moim tempie chodzenia, bo było piwo i jeszcze zdążyłam na kolejkę (nie ostatnią).:-)
Kristin, Sławkowski wygląda właśnie na takiego, o jakim piszesz - mozolnego i upierdliwego. :D Dlatego dopiero mój czwarty pobyt po słowackiej stronie Wysokich uwzględnia w planach ten szczyt. Mam nadzieję, że widoki mi wynagrodzą nudę szlaku. Foteol pokierował nas do swojego katalogu - zdjęcia przednie - prawdziwa reklama - dzięki :-) (Ja bym się bała po śniegu - Ela coś ostatnio pisała o zjazdach na zadku :D)
Ewa, uzysk spory, a do tego jeszcze piwko i zjazd "nieostatnią" kolejką - warto było :-) Ludzisków na trasie też pewnie uniknęłaś. Ja m.in. ze względu na obietnicę daną Rafałowi zejdę przez Zbójnicka Chatę.
maszerując z Czerwonej Ławki do Zbójnickiej Chaty widziałam tę dróżkę - a nawet tych co z niej skorzystali - rzeczywiście wygląda smakowicie - szkoda, że nie ma tam szlaku - to byłaby ciekawa alternatywa zejścia do Hrebienka
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
A tu jak słusznie miller zauważył, Kristin też doskonale wie, był powrót z manowców na prawą drogę:D. Bo tą ścieżyną chodzą "wandale" niszczący słowacką przyrodę.
Mój anioł stróż, może czuwał nade mną duchowo, bo namówił mnie na manowce dzień wcześniej.
Jaki był zysk czasowy? Chyba spory (może godzina lub dwie) przy moim tempie chodzenia, bo było piwo i jeszcze zdążyłam na kolejkę (nie ostatnią).:-)
Ewa, uzysk spory, a do tego jeszcze piwko i zjazd "nieostatnią" kolejką - warto było :-) Ludzisków na trasie też pewnie uniknęłaś. Ja m.in. ze względu na obietnicę daną Rafałowi zejdę przez Zbójnicka Chatę.