Władze twierdzą, że nie ma problemu z remontami dróg. Plan wykonany będzie w więcej niż 1,7 procent.
Jeszcze w październiku alarmowaliśmy na łamach naszej gazety, że Zakopane wykonało zaledwie 1,7 proc. budżetu, jeśli chodzi o inwestycje drogowe. Za tak kiepskie tempo robót burmistrzowi miasta Januszowi Majchrowi mocno oberwało się od radnych. Burmistrz obiecywał, że do końca roku będzie zdecydowanie lepiej. I inwestycje na drogach rzeczywiście ruszyły.
– Nie zrobimy, z przyczyn od nas niezależnych, zaplanowanego na ten rok remontu ulicy Zaryckiego i Za Strugiem – podsumowuje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Pozostałe remonty są już zakończone, na przykład remont ulicy Makuszyńskiego albo na ukończeniu jak chodnik po obydwu stronach ulicy Kościuszki.
Zakończone – tyle że nadal nieczynne, bo bez odbioru nadzoru budowlanego – zostało przejście podziemne, remont ulicy na Harendzie. Obecnie prowadzone są jeszcze prace przy chodniku na ul. Piłsudskiego.
– Mamy pod Tatrami krótki sezon i stąd na pierwsze półrocze było tak małe wykonanie budżetu. Poza tym trzeba pamiętać, że dopiero po zrealizowaniu inwestycji, jest ona rozliczana – tłumaczy Solik. Nie chce dziś mówić, jakie na koniec roku jaki będzie odsetek wykonanych inwestycji.
– W końcu człowieka cieszy, że coś się dzieje. Są nowe chodniki. Szkoda, że przejazd ulicą Nowotarską na Kościeliską jest jeszcze nieczynny. Ale może uda się uniknąć wstydu z powodu tego 1,7 procenta – mówi Stanisław Łukaszczyk, mieszkaniec Zakopanego.
Halina Kraczyńska, (bol)