Szkoda gadać
Oj, to się ludzie na Krupówkach zdziwili i marca, gdy nie zobaczyli żadnej prywatnej ochrony, która robi im zdjęcia. Do tej pory, przez cały luty, regularnie trzeba było się ustawiać do sesji zdjęciowych, czasami nawet to wpadali policjanci i strażnicy miejscy po jakiś autograf. Teraz ochrony już nie ma, bo im termin ważności minął. Handlujących na dziko pojawiło się jeszcze więcej. Ale legenda wielkiej ochrony pozostała. I dopiero teraz (gdy sezon się skończył) handlarze zaczną się pakować i wyjeżdżać (na wakacje, na które zarobili). Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/05
