Szkoda gadać
Piszę o tym od kilku lat, ale trudno, napiszę jeszcze raz, bo nic się nie zmienia. Ostatnio, jadąc do pracy samochodem, niemal nie rozjechałem trójki turystów pieszych i omal nie zderzyłem się z dwoma samochodami. Dzień wcześniej nigdzie nie balowałem, więc nic mi nie doskwierało. Czułem się świetnie. Przeanalizowałem sytuację i wyszło mi, że to turyści chodzą i jeżdżą jak święte krowy. Tutaj niestety muszą dołączyć do ogólnonarodowego nurtu narzekania na mieszkańców stolicy. To na nich jakoś tak dziwnie działa to górskie powietrze. Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/12
