Busowy chaos opanowany do grudnia?
Od co najmniej dwóch lat zakopiańscy busiarze walczą ze sobą na różne sposoby. Zdzierają rozkłady jazdy, jeżdżą parę minut przed planowym kursem konkurencji, zabierając jej z przystanków pasażerów. Wysyłają SMS-y z pogróżkami.
Ostatnio doszło do podpalenia busów Tatry Bus, firmy obsługującej linię na Gubałówce. Ich właściciel oskarżył oto konkurencję. Jednak na razie policji nie udało się zatrzymać kogokolwiek w tej sprawie – jak wyjaśnia st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy KPP Zakopane. Nie ma nawet podejrzanych. W tej chwili trwają przesłuchaniu licznych świadków. Z kolei właściciel kolejnej linii oskarża burmistrzów o faworyzowanie innej grupy przewoźników.
– Od dwóch lat proponuję właścicielowi tej linii różne rozwiązania, jednak na nic się nie zgodził – tłumaczy wiceburmistrz Solik. – A przecież jedna firma nie może być uprzywilejowana i mieć przystanek w centrum miasta, w najbardziej atrakcyjnym miejscu. Wszyscy przewoźnicy chcieliby się tam zatrzymywać. Jednak zadecydowały tu względy bezpieczeństwa. Busy przy alejach – bo o tym przystanku mowa – blokowały przejazd samochodów.
Takich spraw z udziałem busiarzy, które wymagają uporządkowania, jest w mieście o wiele więcej. Jednak zdaniem władz przy obecnych przepisach, niewiele da się zrobić.
– W listopadzie tego roku będzie modyfikacja przepisów ustawy o transporcie prywatnym – wyjaśnia Wojciech Solik. – Może dzięki temu miasto będzie decydowało o tym, jak ma wyglądać transport i wreszcie komunikacja w Zakopanem będzie rozprowadzona w logiczny sposób.
Jednak jak przewidują busiarze, nowe przepisy też niewiele tu pomogą, bo w grę wchodzą zbyt duże pieniądze, aby wszyscy się podporządkowali regułom.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/02
