Zakopane — portal z-ne.pl
Zakopane

Miasto · wydarzenia · info

Zakopane

Zakopane

Ostatki dla górali to czas ciężkiej pracy

Ostatki dla górali to czas ciężkiej pracy

Okazuje się, że tutaj zbiorczych imprez nie będzie. Balu władz miasta również. Mieszkańcy Zakopanego i górale mówią, że w czasie, gdy są ferie i sezon narciarski w pełni, mało kto ma czas i ochotę na karnawałowe hulanki.

Już zaczynają się nam ostatki. W tym roku Święta Wielkanocne przypadają 23 i 24 marca, a więc wyjątkowo wcześnie. Już czas powoli żegnać się z karnawałem.

Niestety w Zakopanem jeśli chcemy się wybawić i wytańczyć, musimy generalnie imprezę zorganizować sobie sami.

– Nasz bal będzie w czwartek na sesji Rady Miasta – śmieje się Ewa Matuszewska, rzecznik zakopiańskiego urzędu. – Na pewno, jako że to tłusty czwartek, będzie można spróbować u nas tradycyjnego pączka. A jeśli chodzi o organizowanie jakiejś miejskiej wspólnej zabawy, powiem szczerze, nie było na to czasu. Miasto chyba bardziej powinno myśleć o sylwestrze dla turystów, niż o organizowaniu balów karnawałowych.

Zresztą zdaniem zakopiańskich urzędników świetnie tutaj sprawdza się prywatna inicjatywa– restauracje, karczmy i hotele. Jeśli jest takie życzenie, goście sami organizują dla siebie niewielkie imprezy. – Zabawa plenerowa zimą ma to do siebie, że owszem, posłuchać muzyki można, ale już z tańczeniem na śniegu jest o wiele gorzej – zaznacza Ewa Matuszewska.

Są i tacy, którym wspólnej karnawałowej imprezy brakuje.

– Zrobić taki bal jak za starych czasów – rozmarza się Marcin Koczkowski z Zakopanego. – Wie pan, taki, żeby panie występowały w sukniach a panowie we frakach. Ale u nas nawet nie ma gdzie tak wielkiej imprezy zrobić. Gdyby wybudowano halę widowiskową, można by wtedy organizować tańce dla kilku tysięcy osób. Bo na mrozie i śniegu w szpilkach można piruety kręcić, ale takie ostateczne.

Inni zaś twierdzą, że to zbytek, bo mieszkańcy Zakopanego najzwyczajniej nie mają na to czasu.

– Są ferie, nie ma czasu na zbytki i lenistwo – podkreśla Maria Krzeptowska z jednego z pensjonatów. – Pracuje się od świtu do nocy i człowiek po harówce jak umarły zwala się do łóżka, a nie myśli o potańcówkach. Dla górali czas na odpoczynek to jest, ale w listopadzie. A nie teraz, kiedy jest szansa nieco odłożyć na martwy sezon. Nie ma tu więc o czym gadać.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/30

← Powrót do listy