Hałaśliwa Dolina Strążyska
Strążyska chyba nigdy do spokojnych miejsc nie należała. Ze względu na bliskość Zakopanego od dawna była spacerowym szlakiem dla wielu zakopiańczyków, którzy wybierali się tu całymi rodzinami w niedzielne popołudnia. Można do niej nawet z wózkiem dziecięcym wjechać, bo ścieżka nie jest trudna i długa. Jednak mimo sporego tłumy nigdy nie było tam tak głośno, jak ostatnio.
– Ja nie poznaję Strążyskiej! – żali się w tamtejszej herbaciarni starsza turystka z Poznania. – Tu nigdy przecież nie zaglądały wycieczki, a teraz ich wszędzie pełno. Wrzeszczą, zjeżdżają na jabłuszkach, rozpędzeni krzyczą, żeby im schodzić z drogi. A te jabłuszka i sanki tak wyślizgały ścieżkę, że podejść nie można, a co dopiero szybko z niej uciekać!
Rzeczywiście, Doliną Strążyską ciągną co chwilę wycieczki, kolonie, które przy każdej większej górce z wrzaskiem rzucają się na jabłuszka czy sanki, i nie patrząc na pieszych, z dużą szybkością zjeżdżają po szlaku. Strążyska, choć malownicza, przestała być miejscem wypoczynku.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/11
