Uziemią śmigłowiec?
Ratownicy TOPR już teraz się martwią, aby maszyna nie wymagała jakiejś większej naprawy. Na remont bowiem może zabraknąć pieniędzy. Niezależnie od tego nieubłaganie zbliża się przegląd generalny Sokoła. A to już wydatek minimum kilkuset tys. zł. Póki co tych pieniędzy TOPR po prostu nie ma.
Śmigłowiec Sokół na stałe stacjonujący pod Tatrami tak naprawdę zrewolucjonizował ratownictwo górskie. Już jego poprzednik - niewielki śmigłowiec Mi-2 - i kunszt pilotów pozwalały na wiele podczas akcji ratunkowych. A mocniejszy i nowocześniejszy Sokół w sposób zdecydowany zmienił przede wszystkim szybkość działania ratowników. Teraz przy poważniejszych akcjach w rejonie Rysów czy Orlej Perci standardowo wysyłany jest śmigłowiec z wyciągarką, ratownikami TOPR i lekarzem. W zasadzie z każdego miejsca można wyciągnąć rannego turystę i szybko przetransportować do szpitala. Tak było we wrześniu kiedy to ze szlaku na Rysy w ciągu kilku godzin przetransportowano do Zakopanego trzech poważnie rannych turystów. Najciężej poszkodowanej kobiecie szybka pomoc zapewne uratowała życie.
Maszyna TOPR na razie leci na rutynowy przegląd.
- 5 listopada zaczyna się doroczny przegląd w Świdniku - przyznaje Czesław Ślimak, prezes TOPR. - Za tą operację na szczęście nic nie zapłacimy. Jest ona bowiem jakby wliczona w cenę śmigłowca. Prace potrwają około trzech tygodni, tak że przed sezonem zimowym maszyna z powrotem będzie stacjonować w Zakopanem.
Jednak już teraz sen z powiek ratownikom TOPR spędza wizja zbliżającego się nieubłaganie przeglądu generalnego maszyny.
- Trudno powiedzieć kiedy to nastąpi - zaznacza Czesław Ślimak. - To zależy kiedy nasz Sokół przepracuje odpowiednią ilość godzin w powietrzu. Wtedy wymagany jest remont generalny maszyny.
A to będzie kosztować. Ile? Tego TOPR na razie nie wie. Pewne jest, że minimum kilkaset tysięcy zł, a może się okazać, że nawet więcej. To wszystko zależy od tego w jakim stanie będzie śmigłowiec. Eksperci dokonują bardzo szczegółowego przeglądu i decydują, które podzespoły należy wymienić. Tutaj ze względów bezpieczeństwa normy są bardzo surowe.
Już teraz wiadomo, że TOPR pieniędzy na remont generalny mieć nie będzie. Pogotowie górskie finansowane jest z budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przekazywane z budżetu pieniądze wystarczają na bieżącą eksploatację Sokoła. Na dodatkowe naprawy funduszy już nie ma.
- Będziemy zabiegać o dodatkowe środki - zapewnia Czesław Ślimak. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby z powodu braku pieniędzy śmigłowiec stał bezczynnie w hangarze.
Zapewne takiej sytuacji nie wyobrażają sobie również turyści i narciarze. Same koszty użytkowania maszyny w Tatrach są wysokie. Godzina lotu Sokoła to wydatek około 6 tys. zł. Na Słowacji koszty akcji ratunkowych pokrywa albo sam turysta, albo ubezpieczyciel, jeśli turysta wykupił specjalną polisę. U nas nadal akcje w Tatrach są za darmo. A raczej opłacane są z kieszeni podatników. A przecież za jakiś czas trzeba będzie pomyśleć o zakupie nowej maszyny, a to wydatek rzędu minimum kilkudziesięciu milionów złotych. •
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/10/03
