Turyści ignorują zakaz wejścia na szlak. Drogowcy kładą właśnie nową nawierzchnię.
Turyści łamią zakaz wejścia na drogę do Morskiego Oka. Już od tygodnia droga od Palenicy Białczańskiej do Włosienicy jest zamknięta zarówno dla ruchu pieszych, jak i dla góralskich fasiągów. Drogę zamknął jej zarządca ze względu na remont nawierzchni, jaki właśnie się rozpoczął. Tymczasem turyści nagminnie łamią ten zakaz i mimo wyznaczonego obejścia idą w stronę stawu starą drogą.
Tłumy ludzi zmierzające do Morskiego Oka teoretycznie zamkniętą drogą grzęzną więc w świeżo położonym asfalcie. Z tego też powodu pomiędzy robotnikami a pieszymi dochodzi do spięć i awantur.
Drogę do Morskiego Oka dla ruchu góralskich fasiągów i pieszych turystów zamknięto 31 sierpnia. Przez pierwsze dni z pozoru niewiele się tutaj działo. Drogowcy przygotowywali się bowiem do położenia nowej nawierzchni asfaltowej. Zapewne dlatego turyści masowo zaczęli łamać zakaz dojścia nad stawi pod schronisko tą drogą. Gdy we wtorek rozpoczęło się nakładanie nowego asfaltu doszło do kryzysu.
– Tłumy ludzi wchodziły na świeży, gorący i miękki przecież asfalt – opisuje to, co się działo na drodze do Morskiego Oka starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. – Dochodziło więc do dantejskich scen, bo i drogowcom często puszczały nerwy, jak widzieli, że ich robota idzie na marne. Dlatego apeluję do wszystkich, aby przez wrzesień albo szli do Morskiego Oka obejściem, albo też wyprawę nad staw odłożyli na później. Droga do Morskiego Oka to drugie Krupówki, a nawierzchnia wymagała remontu. Ci, którzy mimo remontu chcą dojść do Morskiego Oka, powinni korzystać z obejść, które przygotowuje Park.
– Obejście prowadzi między innymi przez Dolinę Pięciu Stawów – przypomina Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Ale to trasa dla doświadczonych turystów, bo nie jest to asfaltowa droga, którą przejedzie wózek z dziećmi czy przejdzie turystka w eleganckich butach. To trasa już dla osób umiejących poruszać się w wysokich górach.
Jak dodają przyrodnicy, po tych tłumach, które w wakacje szturmowały Morskie Oko, przyrodzie przyda się odpoczynek. Tam codziennie wchodziło ponad dziesięć tysięcy osób. Niestety, urzędnicy i Park swoje, a turyści swoje i mimo zamknięcia drogi codziennie znajdują się tacy, którzy wchodzą na nowo asfaltowaną drogę do Morskiego Oka.
– Widziałem, że inni idą, więc idę i ja – mówi nam Marek Butowski, turysta z Bielska-Białej. – Zresztą czy naprawdę nie można było tak zorganizować remontu, żeby i turyści mogli swobodnie przejść nad staw? Trochę dobrej woli ze strony urzędników i na pewno udałoby się pogodzić ruch pieszych z pracami drogowców. Starosta mówi kategorycznie, że takiej możliwości nie ma.
– Urządzenie, które nakłada asfalt, zajmuje całą szerokość jezdni – tłumaczy Gąsienica Makowski. – Do tego drogą jeżdżą ciężarówki z masą bitumiczną. Nie sposób więc wpuścić pieszych. Chodzi nie tylko o spokój drogowców, ale i o ich bezpieczeństwo.
Przemysław Bolechowski