To konsekwencja wprowadzania przez ludzi na teren parku swoich psów.
Tatrzański świstak – gryzoń będący pod całkowitą ochroną, został zagryziony przez psa. Taki szokujący fakt ujawnia Tatrzański Park Narodowy, który jednocześnie przyznaje, że wprowadzanie psów na teren Tatr to wciąż mimo kar i zakazów poważny problem.
Od wielu lat wejście na terenie parku z psem jest zabronione. Mimo to turyści różnymi sposobami przemycają swoje czworonogi. Część psów zaś po prostu sama biega po górskich szlakach. Teraz mamy konsekwencje łamania tego zakazu.
Te wakacje w Tatrach były rekordowe. Takich tłumów nie było na górskich szlakach już od wielu lat. Co gorsza ciągle spory odsetek turystów mimo wyraźnego zakazu wprowadza na teren parku psy. A to niesie za sobą fatalne konsekwencje.
– Psy w Tatrach to katastrofa dla naszej fauny – podkreśla Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – W sierpniu mieliśmy przypadek zaobserwowany przez turystów, gdzie jakiś pies w Dolinie Za Mnichem widziany był ze świstakiem w pysku. Świadkowie zdarzenia jeszcze tego dnia wieczorem poinformowali nas o tym co widzieli. Następnego dnia właśnie w tej dolinie leśniczy znalazł martwego, zagryzionego świstaka. Od dawna apelujemy, aby przestrzegać zakazu i nie wprowadzać na teren parku psów.
Ci, którzy łamią ten zakaz są odpowiedzialni właśnie za takie wydarzenia. Są zaś i tacy, którzy proponują ostre metody rozprawienia się z problemem.
– Powinno się strzelać do psów w Tatrach – mówi wprost Andrzej Galica z Zakopanego. – Skoro ktoś łamie przepisy i wprowadza czworonogi w góry a potem psy zagryzają świstaka to leśniczy powinni strzelać do psów. To rozwiązałoby cały problem.
Przemysław Bolechowski