a to witaj w klubie ja to już przerabiałem tam :) lepiej wziąść tam jedzenie na abonament niestety to zwykła stołówka więc nie ma co liczyć na cuda ot zwykłe domowe jedzenie. Ale zauważyłem,że ceny już nie są tak niskie jak dawniej
Nigdy tam nie jadłem, a słyszałem same pozytywne opinie o tej stołówce. więc teraz już na pewno nie zakosztuję ichnich specjałów:D Dzięki za ostrzeżenie:D a ja z uporem maniak chwalił będę Karczmę u Starego (obiady) i Burniawę (pizza i trunki wszelakie):D:D:D
Byłem "U Starego" w sierpniu, po latach, częściowo za Twoją namową Rolfie. Żarełko niczego sobie i można sobie pojeść do syta. Do tego sympatyczny "gospodarz" Filip (dobrze pamiętam?) nie zagaduje do znudzenia gości jak Zięć z naprzeciwka ;-)
100% racji! smacznie, miło, czysto, domowo!!!! :-) u zięcia byłem dwa razy: pierwszy i ostatni:-). na żarełko narzekać nie można. gorzej z zięciem:D. chociaż moja rodzinka twierdzi, że U Starego jest smaczniejsze. mniejszy wybór, ale...:D od kilku lat jadamy obiady wyłącznie U Starego. w większym gronie zaglądamy do Burniawy:p. Polecam pizzę Burniawa (z oscypkoem) - niebo w gębie, a do popicia każdy znajdzie coś odpowiedniego:-)
Rafale, a ja tak zachwalałam tę stołówkę. Byłam tam jeszcze w ub. roku i ze zdumieniem przeczytałam to co napisała góralka. Nie dość, że jedzenie było świetne, takie np. polędwiczki z pieczonym jabłkiem albo wspomniane de volaille, a do tego niezwykle miła pani przyjmująca zamówienia. Nigdy też nie byłam świadkiem żadnej awantury, ale byłam tam tylko kilka razy. od tego czasu mogło się coś zmienić.
Góralko, jak kotlet był paskudny to nie dawaj go psu, szkoda psa:-)
O stołówce w sądach słyszałem kilka lat temu same dobre rzeczy od gościa z dziurawym żołądkiem :-). Mimo to mówił, że się tam najada. Może się coś zmieniło? Kto na ochotnika, żeby to sprawdzić?;-)
Bijesz w sedno Rafale!:D do żarełka przyczepić się nie można, ale ja nie lubię jak ktoś bez przerwy nadaje na całą restauracje. wchodziłem tam on mówił, byliśmy ok. godzinki, on cały czas mówił. i nie było to przyjmowanie zamówień, tylko ... no właśnie, co? de gustibus.... jeden to lubi i tam chodzi, inny nie i już:D
Prawdę mówiąc to ja poza muzą bluesową sączącą się z głośnika, nie słyszałem Rysia, ale ja koneser bluesa i dobrego jedzenia jestem, może dlatego nic poza tym do mnie nie docierało.
No i ja potem potwierdzałam Tobie tę opinię, żerek był naprawdę super. A pani przyjmująca zamówienia naprawdę wyjątkowo miła i nie jest to żadna z mojej strony reklama. W ub. roku było tak samo. Ja sprawdzę ale dopiero w czerwcu i wcale się nie boję:D
A może tylko góralce się tam nie podobało?
Słuchajcie,sama jestem w szoku :confused: zawsze byłam zdania,że jedzenie tam jest dobre i nigdy nie miałam tam takiej sytuacji. Ową stołówkę znam od 15 lat , właścicielka zawsze była miła i uśmiechnięta dlatego tym bardziej zadziwiło mnie jej zachowanie,sam fakt zaistniałej sytuacji mocno mnie zniesmaczył ,jestem z Zakopanego i niestety nie pójdę tam więcej...
góralko, jesteś z Zakopanego i nigdy nie byłaś "U Starego"?
Jak jakiś bank albo inna firma "robi bokami" to potrzebuje reklamy. Ale w przypadku knajp to pewnie jest inaczej:D
Polecam z całą odpowiedzialnością. zauważyłem, że żarełko z tej restauracji biorą ludzie na wynos dla pacjentów kliniki ortopedycznej ( po drugiej stronie ulicy):-) Więc jest nie tylko smaczne, ale i zdrowe:D
rolfie, a nie masz wrażenia, że to działanie konkurencji? Być z Zakopanego i nie znać tej knajpy? Nie wydaje Ci się to dziwne? Sporo osób przegląda forum i czyta recenzje turystów.:-)
po co taka podejrzliwość? nie jestem z branży zakopiańskich restauratorów,co w tym dziwnego,że my zakopiańczycy korzystamy z restauracji i stołówek w naszym mieście? myślicie,że one zostały otwarte tylko dla ceprów? nic bardziej mylnego- takie upadają szybciej niż je otwarto i jest ich masa.Czasem nawet my musimy skorzystać z jedzenia na mieście.Osobiście rzadko to robię,tylko w przypadku jakiś awarii np.braku prądu- wolę sama gotować zdecydowanie! :-)
"U Starego" jest pod Nosalem, więc z centrum Zakopanego daleko i można nie znać tamtejszych knajp, a tych w centrum jest na pęczki. "Marzannę" z Zięciem też polecam :-)
Jak pisała góralka, miejscowi też stołują się na mieście :-) Nie wiem gdzie pracuje, ale jeżeli nawet w gastronomii, to ja na jej miejscu nie mógłbym patrzeć na ciągle to samo jedzenie i chodziłbym gdzie indziej;-)
... a ja myślałem, że wszystkie góralki to dobry materiał na żonę i nic nie robią tylko lepią pierogi ... a tu masz ... korzystają z cudzych pierogów. :D
Pracuję w banku i zazwyczaj jedzenie do pracy przygotowuję w domu, jednak nie zawsze się to udaje :rolleyes:
Tak stare góralki i te co gazdują siedzą w domu i gotują dla swych gazdów, bynajmniej nie same pierogi ,pozostałe muszą pracować jak większość Polaków :-)
Uprzedzę podejrzliwych-dziś mam wolne :D
Tośmy się chyba Rafale nie zrozumieli. Zapewne powinienem postawić gdzieś przecinek. W każdym bądź razie pisząc : "zamiast czekać na chłopa z własnym pierogiem" miałem na myśli oczywiście pieroga gazdziny.
...może powinno być : "...zamiast z własnym pierogiem czekać na chłopa..." :-)
:-) To urok słowa pisanego. Przecinek nic by tu nie pomógł, a zrozumieć można dwojako. Tym bardziej, że w tym wątku na pierogi szła góralka czyli gaździna.
Tak dla ścisłości: tam serwują "dewolaje" - tak bynajmniej mają napisane więc zachowałam oryginalną dla tego miejsca pisownie. Ach to zapewne dlatego były surowe :D
A zupa była smaczna ;-)
Ewalina a Ty byś zjadła surowego zawijańca? jedyne surowe mięso jakie można zjeść to wołowina.A ostatnio czytałem,że w Polsce mięso z kurczaka jest skażone jakąś tam bakterią i trzeba je poddać dokładnej obróbce termicznej aby uniknąć rewolucji:cool: W związku z tym zachowałbym się tak samo jak góralka-nie ruszyłbym tego
Joker, góralka już wyjaśniła. Surowe to "dewolaje" a smaczne, wysmażone to "de volaille". Może przeczytaj ten wątek jeszcze raz i będziesz wiedział co jadłam w tej stołówce, a także co góralka wg mnie ma zrobić z paskudnym jedzeniem. A Ty jadasz surowe mięso? (no, może poza tatarem). Ja czytałam, że surowe białko wszelkiej maści to jedzą ludy skośnookie w Azji.
ludzie dajecie się nabierać na gotowizne !!
przecież to żarcie to oszukaństwo a kotlety i nie tylko kupowane są mrożone w workach i rzucane na głęboki tłuszcz.:eek:
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
Góralko, jak kotlet był paskudny to nie dawaj go psu, szkoda psa:-)
A może tylko góralce się tam nie podobało?
Jak jakiś bank albo inna firma "robi bokami" to potrzebuje reklamy. Ale w przypadku knajp to pewnie jest inaczej:D
Jak pisała góralka, miejscowi też stołują się na mieście :-) Nie wiem gdzie pracuje, ale jeżeli nawet w gastronomii, to ja na jej miejscu nie mógłbym patrzeć na ciągle to samo jedzenie i chodziłbym gdzie indziej;-)
Tak stare góralki i te co gazdują siedzą w domu i gotują dla swych gazdów, bynajmniej nie same pierogi ,pozostałe muszą pracować jak większość Polaków :-)
Uprzedzę podejrzliwych-dziś mam wolne :D
...może powinno być : "...zamiast z własnym pierogiem czekać na chłopa..." :-)
.... mniam, smacznego .... :-)
A zupa była smaczna ;-)
przecież to żarcie to oszukaństwo a kotlety i nie tylko kupowane są mrożone w workach i rzucane na głęboki tłuszcz.:eek: