Kochani! Miłośnikom tego schroniska gorąco polecam na Jutubie ,,Ornak lata 8o." i "Ornaczańską Kolendę" Może ktoś siebie rozpozna (jak ja) warto. wspomnień czar!!! :D i podzelcie się wrażenia,mi:-)
tak Rafale! jakieś kłucie w sercu jest. to polecam ,,Ornaczańskie wspomnienia". ten sam autor i ludzie ci sami. i legenda tego schronu - ś.p. Jacek Dzianisz Krupa. 47 lat tam pracował, a słuchać można Go było bez końca. jajcarz niesamowity.
Kris, to już nie ten schron. tylko bryła się ostała. klimat uleciał bezpowrotnie (???:-() w I połowie lat 2000.
W części na pewno uleciał, choćby dlatego, że wtedy nie było komórek, więc było się odciętym od świata. Nikt nie dzwonił do nas i nie pytał co słychać, nie opowiadał co się dzieje w świecie. Nie mówię już o przybywających turystach, z których wielu non stop rozmawia przez telefony. Poczucie enklawy się traci.
Spałem tam w 1999r, czyli w przeddzień "komórkowej rewolucji". Ostatni raz takiego luksusu doznałem w 2002r na rajdzie Babia Góra - Barania Góra, takie 4 dni w lesie. Wtedy jeszcze w schroniskach rzadko był zasięg.
w Sylwestra 2009 na Ornak wkroczyła cywilizacja. umarła wspólna biesiada przy gitarze. od tego czasu króluje dyskoteka. zgiełk niesamowity. znak czasów? z sentymentem wspominam prąd z agregatu do 22.00. na pewno młodsi forumowicze czytają to jak wpis jaskiniowca, ale.... Miało to swój klimat. gitara przy kominku, świeczki na stole. coś pięknego. granie do ...wczesnych godzin porannych. Mimo pewnych niedogodności chciało się tam wracać. było inaczej niż np. w domu. i ludzie byli jacyś inni...............
Trudno mi jest wypowiadać się na temat klimatu w schronach w latach osiemdziesiątych, ale widać, że zabawa była przednia.
Mnie też podobają się "prymitywne" klimaty. Bardzo odpowiadała mi atmosfera Chaty pod Rysami kiedy nocowałam tam kilka lat temu.
Brak prądu, wieczorem lampy naftowe, grzane wino... fantastycznie! :D
ja spałem w ,,starej" Chacie. klimat niesamowity. w obecnej bywałem ,,przejazdem":-). ale nic nie było (poza starym Ornakiem w starym towarzystwie) przebić klimatu Terinki (sprzed remontu). ulubionym moim miejscem był stolik przy oknie. ten w rogu, przy ścianie sypialni i bufetu. drugiego dnia Mirko już rozpoznawał, zagadywał (szkoda, że już go nie ma). w następnym roku rozpoznał i pozwolił na więcej (jako jedynym zostawił lampę naftową po zamknięciu bufetu). Było...... wiele rzeczy było. Dyliżans, a nie pendolino....:p ,,co było nie wróci....., a jednak mi żal......":-) miłego!!! wszystkim sentymentalnym:D
dlaczego piszesz o Miro w czasie przeszłym?
spałam w Terince tego lato ( po raz kolejny zresztą) i Miro był taki jak go opisujesz. (też lubię ten stolik bo do sypialni blisko)
zasłonięty jestem:D. a ten grotołaz, to Brodaty Gitarzysta!!! pracował w tym schronisku, pisał teksty i grał. Brak mi jednej jego piosenki,,a kiedy będę stary, zgrzybiały...." Może zagląda na to forum i wrzuci ją na jutuba? :-)
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
:D
Jakoś nie miałam nigdy okazji nocować w tym schronie. Może kiedyś...
Kris, to już nie ten schron. tylko bryła się ostała. klimat uleciał bezpowrotnie (???:-() w I połowie lat 2000.
Spałem tam w 1999r, czyli w przeddzień "komórkowej rewolucji". Ostatni raz takiego luksusu doznałem w 2002r na rajdzie Babia Góra - Barania Góra, takie 4 dni w lesie. Wtedy jeszcze w schroniskach rzadko był zasięg.
Mnie też podobają się "prymitywne" klimaty. Bardzo odpowiadała mi atmosfera Chaty pod Rysami kiedy nocowałam tam kilka lat temu.
Brak prądu, wieczorem lampy naftowe, grzane wino... fantastycznie! :D
spałam w Terince tego lato ( po raz kolejny zresztą) i Miro był taki jak go opisujesz. (też lubię ten stolik bo do sypialni blisko)
;-)