Oczywiście. Nawet będę korzystał prawdopodobnie z kafejki w Zakopanem, żeby powysyłać InPost1em pozdrowienia, więc powinienem już napisać w trakcie pobytu. (Jeżeli nie zapomnę) :)
Właścicielka najpierw prowadzi do kuchni (która wygląda delikatnie mówiąc - nie najlepiej). Jednakże to nie jest właściwa kuchnia oddana dla gości. Na piętrze mieszkają po 2 rodziny. Na piętrze jest kuchnia (czajnik bezp.; kuchenka; 2 x kran; stolik i krzesełka) w pokoju czysto i schludnie. Jak przedstawiają w internecie. Od centrum 10 minut drogi. Domek ciężko znaleźć bo stoi na uboczu - za sklepem obuwniczym, przez piekarnie, przez dwie bramy (srebrna i czerwona) do domku. Jednak przyjemna właścicielka chętnie wychodzi nawet na stację. Jest bardzo miła i uprzejma, żadnych kłopotów, dobra atmosfera. Za taką cenę w takiej lokacji, wszystko w jak najlepszym porządku.
dziękuje za podpowjeć jak trafić na ul. chramcówki 16b bardzo mi to ułatwiło znam zakopane i tą ulice ale nie aż tak szczegułowo dzisiej wruciłam ale moja rodzina u tej sympatycznej pani jeszcze na tydzień została jestem bardzo zadowolona moge wszystkim polecić tą panią i jej pensjonat jestem bardzo ciekawa czy i dy jesteś zadowolony pozdrawjam
Przyjechałyśmy tutaj na 10dni,Jak poinformowała nas właścicielka, na 3 piętrze miałyśmy być tylko my.Jak się później okazało na naszym piętrze dwa pokoje zajmowali dwaj Panowie.Pracowali oni o różnych porach ale najczęściej na nocną zmianę.
Musiałyśmy się dostosowywać do ich rozkładu pracy,co jest nienormalne bo rano musiałyśmy zostawić psa w pokoju kiedy wychodziłyśmy w góry.Panowie w tym czasie odsypiali nocną zmianę.W tym momencie nie wiemy czy to jest prywatna kwatera czy hotel robotniczy.Zaczęły ginąć nam rzeczy z lodówki,to są sprawy poniżej pasa,co nie powinno nigdy się zdarzyć.
Nie mówiąc już,że wyposażenie aneksu kuchennego przypomina 1930r kiedy nie ma nawet noża do obierania ziemniaków,który musiałyśmy wypożyczyć z właścicielki i oddać jak najszybciej.To samo tyczy się zapałek i korkociągu.
Gdybyśmy wiedziały,że jedziemy na takie warunki to zabrałybyśmy ze sobą całe wyposażenie kuchni...
Nie wiemy skąd wzięły się tak dobre opinie,chyba sprzed 10lat bo teraz wygląda to zupełnie inaczej.
Panowie szykując się do pracy byli na nogach już od godz.3:00 przez co robili nam pobudki.Zaczynając od głośnego zachowywania się na korytarzu kończąc na prysznicu i paleniu papierosów w łazience.
W pokojach wygląda jakby nikt tam dawno nie sprzątał,pełno kurzu,telewizor stojący na taborecie ma chyba już ze 100lat.Kto mógł wydać dobrą opinię i pozwolić na przyjmowanie gości w takich warunkach?
Jesteśmy rozczarowane bo jeżdżąc w góry od kilkunastu lat pierwszy raz spotkałyśmy się z takim dnem.
Polecam noclegi u Pani Ani i jej męża Tam jest bardzo miło i uprzejma, żadnych kłopotów, dobra atmosfera. A i pozdrawiam te nadzwyczaj kłótliwe panie z 3 piętra my byliśmy na 1 piętrze i czepiały się i nas .
Polecam noclegi u Pani Ani i jej męża Tam jest bardzo miło i uprzejma, żadnych kłopotów, dobra atmosfera. A i pozdrawiam te nadzwyczaj kłótliwe panie z 3 piętra my byliśmy na 1 piętrze i czepiały się i nas .
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
Właścicielka najpierw prowadzi do kuchni (która wygląda delikatnie mówiąc - nie najlepiej). Jednakże to nie jest właściwa kuchnia oddana dla gości. Na piętrze mieszkają po 2 rodziny. Na piętrze jest kuchnia (czajnik bezp.; kuchenka; 2 x kran; stolik i krzesełka) w pokoju czysto i schludnie. Jak przedstawiają w internecie. Od centrum 10 minut drogi. Domek ciężko znaleźć bo stoi na uboczu - za sklepem obuwniczym, przez piekarnie, przez dwie bramy (srebrna i czerwona) do domku. Jednak przyjemna właścicielka chętnie wychodzi nawet na stację. Jest bardzo miła i uprzejma, żadnych kłopotów, dobra atmosfera. Za taką cenę w takiej lokacji, wszystko w jak najlepszym porządku.
Musiałyśmy się dostosowywać do ich rozkładu pracy,co jest nienormalne bo rano musiałyśmy zostawić psa w pokoju kiedy wychodziłyśmy w góry.Panowie w tym czasie odsypiali nocną zmianę.W tym momencie nie wiemy czy to jest prywatna kwatera czy hotel robotniczy.Zaczęły ginąć nam rzeczy z lodówki,to są sprawy poniżej pasa,co nie powinno nigdy się zdarzyć.
Nie mówiąc już,że wyposażenie aneksu kuchennego przypomina 1930r kiedy nie ma nawet noża do obierania ziemniaków,który musiałyśmy wypożyczyć z właścicielki i oddać jak najszybciej.To samo tyczy się zapałek i korkociągu.
Gdybyśmy wiedziały,że jedziemy na takie warunki to zabrałybyśmy ze sobą całe wyposażenie kuchni...
Nie wiemy skąd wzięły się tak dobre opinie,chyba sprzed 10lat bo teraz wygląda to zupełnie inaczej.
Panowie szykując się do pracy byli na nogach już od godz.3:00 przez co robili nam pobudki.Zaczynając od głośnego zachowywania się na korytarzu kończąc na prysznicu i paleniu papierosów w łazience.
W pokojach wygląda jakby nikt tam dawno nie sprzątał,pełno kurzu,telewizor stojący na taborecie ma chyba już ze 100lat.Kto mógł wydać dobrą opinię i pozwolić na przyjmowanie gości w takich warunkach?
Jesteśmy rozczarowane bo jeżdżąc w góry od kilkunastu lat pierwszy raz spotkałyśmy się z takim dnem.