raczej pełna nadziei :-)
zawsze głęboko wierzę w to, że pogoda w Taterkach dopisze, niestety, moja wiara, nie zawsze daje (i dawała) oczekiwane rezultaty :-)
ponieważ ten "Wezuwiusz" SŁAWKOWSKI zajmował mi całe okno w łazience na kwaterze w Nowej Lesnej a żona coraz natarczywiej nudziła żeby się na nim "zemścić", po siedmiu latach udałem się tam ponownie w dniu wczorajszym. i co? a no to - że żadnych uciążliwości po drodze nie spotkaliśmy natomiast widoki ze szczytu-palce lizać.na zejściu poprószyło trochę śniegiem i zrobiło się ślisko-no to, to była chyba ta uciążliwość.
Kuno, to o koloryzowaniu to oczywiście był żart :-)
...wiadomo, każdy ma różne odczucia, co dla jednego jest upierdliwe, dla drugiej osoby może być bardzo przyjemne.
Akurat Twój niekończący się szlak znoszę bardzo dobrze :-)
...i ja mam swoje upierdliwe...obydwa przeszłam dwukrotnie i za każdym razem to samo wrażenie...
...z Murowańca do Brzezin i z Ciemniaka przez Adamicę do Kościeliskiej...
...nawet słynna "asfaltówka" jest poza tą czołówką...
...podejście pod Jarząbczy Wierch - moim zdaniem gorsze od Sławkowskiego :-)
miałam tam niezły ubaw, gdyż nasłuchałam się siarczystych przekleństw mojej koleżanki. Słowa na literę "k" używała tam nader często akcentując przy tym mocno literę "r" :D
Czy pod Jarząbczy od Wołowca? Ja pod nim miałam łzy w oczach, bo zaczęłam w Siwej Polanie i tam skończyłam. Jak on jest "gorszy" to dla mnie jest nadzieja:-)
Ja lubię wszystkie podejścia i zejścia w Tatrach, gdyby było inaczej to bym tam nie jeździł.
No może poza podejściem po ćmoku z końca jadalni w Piątce, nocą do kibelka, po spożyciu ulubionego płynu. :cool:
...tak, to było podejście od Wołowca :-)
ewalino, jest więc nadzieja :-)
drKilder, ze mną jest tak, że pomimo wielkiej mojej fascynacji Tatrami, jest parę tras, których po prostu nie lubię.
Gdyby jednak w tej chwili ktoś zaproponował szlak na Jarząbczy, bez wahania bym poleciała tam, zamiast na codzienną trasę do pracy.
Kristin,
ja np. idąc z Kuźnic na HG zawsze w obie strony przez Boczań. Przez Jaworzynkę raz podchodziłam i wystarczy. Schodzę nią tylko jak robi się ciemno a moja czołówka jest w pokoju zamiast w plecaku.
:-)
szlak przez Boczań zawsze omijałam z daleka, wybierałam Jaworzynkę, ale przez ostatnich parę razy coś mi się odmieniło i w jedną i drugą stronę zasuwam przez Boczań :-)
Mój pierwszy kontakt ze szlakiem przez Kulawiec to zejście i jak dotąd wejścia nie było i nie przewiduję. Ale są i amatorzy wejścia. W ub, roku ja w dół a w górę młoda para z orkiestrą i fotografem na sesję zdjęciową na Trzydniowiański.
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
...i raczej w październiku na 30 to nie liczę...:-)
towarzystwo już jest, jestem w trakcie załatwiania pieknej pogódki, będzie dobrze ;-)
...a lbo czarownica...albo umyślnego na rekonesans wysłałaś?...;-)
raczej pełna nadziei :-)
zawsze głęboko wierzę w to, że pogoda w Taterkach dopisze, niestety, moja wiara, nie zawsze daje (i dawała) oczekiwane rezultaty :-)
podkoloryzował to, że wejście na Sławka nie jest upierdliwe ;-) :D
...wiadomo, każdy ma różne odczucia, co dla jednego jest upierdliwe, dla drugiej osoby może być bardzo przyjemne.
Akurat Twój niekończący się szlak znoszę bardzo dobrze :-)
...z Murowańca do Brzezin i z Ciemniaka przez Adamicę do Kościeliskiej...
...nawet słynna "asfaltówka" jest poza tą czołówką...
miałam tam niezły ubaw, gdyż nasłuchałam się siarczystych przekleństw mojej koleżanki. Słowa na literę "k" używała tam nader często akcentując przy tym mocno literę "r" :D
No może poza podejściem po ćmoku z końca jadalni w Piątce, nocą do kibelka, po spożyciu ulubionego płynu. :cool:
ewalino, jest więc nadzieja :-)
drKilder, ze mną jest tak, że pomimo wielkiej mojej fascynacji Tatrami, jest parę tras, których po prostu nie lubię.
Gdyby jednak w tej chwili ktoś zaproponował szlak na Jarząbczy, bez wahania bym poleciała tam, zamiast na codzienną trasę do pracy.
ja np. idąc z Kuźnic na HG zawsze w obie strony przez Boczań. Przez Jaworzynkę raz podchodziłam i wystarczy. Schodzę nią tylko jak robi się ciemno a moja czołówka jest w pokoju zamiast w plecaku.
:-)
...ja odwrotnie...zawsze wchodzę przez Jaworzynkę...:-)
Jarząbczy, Sławek też...
...dorzucę jeszcze Trzydniowiański przez Kulawiec...