Sam mam plan wyjechać jutro. Spróbowałbym wejść na Prielom, myślę, że to w moim zasięgu, największym problemem dla mnie są w dalszym ciągu burze :-) Jednak jeśli drużyna się zgra, to i człowiek czuje się dużo lepiej...mam dwóch dobrych Kompanów, ale oni nie mogą pojechać :)
Idź skoro świt, bo burze zazwyczaj są trochę później. Dla mnie odgłosy burzy były niezłym dopingiem do przyspieszenia kroku. Powodzenia i po po udanej próbie opisz wrażenia.:-)
to tak jak mnie:D. Jak wchodzę tam gdzie nie wolno, to najpierw się rozglądam a potem czmycham w miejsce zakazane aby mnie nikt nie widział. Tak było też ostatnio na Słowacji. Czmychnęłam a potem spotkałam tam filanca, ale obyło się bez pokuty. Kiedyś o tym napiszę.:D
a ja, jak ten Tomasz, nie uwierze jak nie zobacze...;-)
...sorry...na francuskiej klawiaturze nie da sie z polskimi znakami...pozdrawiam alpejsko...:-)
Kristin, chwalić się nie ma co, a spotkałam go tutaj http://z-ne.pl/gt,zdjecie,16 977.html (gdyby spacje to wykasować) w tej dolinie, przy ogromnym głazie tak na moje oko ok. 2.5 m wysokim. Szedł a 3 przyjaciółmi do pewnego stawu. Oni doszli do celu, a ja zawróciłam, bo najpierw zaczął padać deszcz a za moment grad. Filanc, bardzo przystojny, powiedział do mnie, jak ich dogoniłam (oni odpoczywali), że tu nie wolno. Ja na to że wiem, bo na dole był zakaż i poprosiłam aby mówił wolniej bo nie rozumiem. On na to, że ja polka i pyta dokąd idę, on że oni tam też. Poszedł przodem a ja zapytałam jednego z jego kompanów i dowiedziałam się kto zacz. Poczekałam na nich aby zobaczyć drogę, która wracali i dostałam dobrą radę abym uważała na śliskich kamieniach, bo gdyby mi się coś stało i wołałabym pomocy to mogę być niewypłacalna. Tak więc spotkanie dla mnie sympatyczne. I to w tę ścieżynę czmychnęłam ze szlaku. Do stawu może się wybiorę we wrześniu.
tak jest, ale do stawu nie doszłam bo jak powiedziałam wracałam w gradobiciu. Ja tam pierwszy raz dla Ciebie to nie nowina. Ale wrócę tam na pewno, tylko nie powiem głośno kiedy, bo drugi raz może nie być tak miło. Oprócz filanca z przyjaciółmi i mnie, było tam jeszcze kilka osób. :-)
... też jeszcze nie byłam nad tym stawem, poniewaz kawałek drogi przed nim skręciłam w lewo... :D
Też zamierzam kiedyś w końcu do niego dotrzeć.
słuchaj, a może ten filanc to był vodca (przewodnik) z klientami?
Jeden z tej trójki mówił po polsku i od niego wiem, że to filanc i zabrał ich, bo to znajomi. Jak się dowiedziałam, to tematu nie drążyłam. Może i był przewodnikiem.
Ale Ty pewnie widziałaś ten staw z wysokości.
O tej ścieżce na którą skręciłaś w lewo, rozmawiałam z moim gospodarzem słowackim (byłym przewodnikiem), bo nią mały kawałeczek podeszłam czekając na ich powrót (to na Szatana?). :-)
...no to jeśli faktycznie był filanc, to nie miał się o co Ciebie specjalnie czepiać, jego znajomi też byłi tam nielegalnie :-)
...na Szatana nie idzie się z Doliny Złomisk ( choć jak ktoś się mocno uprze to może :-) )
To ścieżka na jeden z najpiękniejszych (moim zdaniem) szczytów, na który chętnie poszłabym po raz drugi.
Zresztą, w tych okolicach można zboczyć na jeszcze parę innych interesujących wierzchołków.
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
Odnośnie Rohatki
Re: Odnośnie Rohatki
Re: Odnośnie Rohatki
...sorry...na francuskiej klawiaturze nie da sie z polskimi znakami...pozdrawiam alpejsko...:-)
http://z-ne.pl/gt,zdjecie,16 977.html (gdyby spacje to wykasować) w tej dolinie, przy ogromnym głazie tak na moje oko ok. 2.5 m wysokim. Szedł a 3 przyjaciółmi do pewnego stawu. Oni doszli do celu, a ja zawróciłam, bo najpierw zaczął padać deszcz a za moment grad. Filanc, bardzo przystojny, powiedział do mnie, jak ich dogoniłam (oni odpoczywali), że tu nie wolno. Ja na to że wiem, bo na dole był zakaż i poprosiłam aby mówił wolniej bo nie rozumiem. On na to, że ja polka i pyta dokąd idę, on że oni tam też. Poszedł przodem a ja zapytałam jednego z jego kompanów i dowiedziałam się kto zacz. Poczekałam na nich aby zobaczyć drogę, która wracali i dostałam dobrą radę abym uważała na śliskich kamieniach, bo gdyby mi się coś stało i wołałabym pomocy to mogę być niewypłacalna. Tak więc spotkanie dla mnie sympatyczne. I to w tę ścieżynę czmychnęłam ze szlaku. Do stawu może się wybiorę we wrześniu.
Ta ścieżka zazwyczaj zalana jest wodą, coś w rodzaju potoku...
Też zamierzam kiedyś w końcu do niego dotrzeć.
słuchaj, a może ten filanc to był vodca (przewodnik) z klientami?
Ale Ty pewnie widziałaś ten staw z wysokości.
O tej ścieżce na którą skręciłaś w lewo, rozmawiałam z moim gospodarzem słowackim (byłym przewodnikiem), bo nią mały kawałeczek podeszłam czekając na ich powrót (to na Szatana?). :-)
...na Szatana nie idzie się z Doliny Złomisk ( choć jak ktoś się mocno uprze to może :-) )
To ścieżka na jeden z najpiękniejszych (moim zdaniem) szczytów, na który chętnie poszłabym po raz drugi.
Zresztą, w tych okolicach można zboczyć na jeszcze parę innych interesujących wierzchołków.
...a jak Wysoki był to szczyt, na który zboczyłaś szukając ścieżki w lewika ?:D