Zejście z Kondrackiej Przełęczy (niebieskie). Trochę trwało zanim go wypatrzyliśmy. Skubany tak ryczał, że szukalismy go blisko szlaku. Wołał pewnie swoje "panny", które faktycznie były tuz przy szlaku. :-)
Ja jesienią 2006 doznałem podobnego uczucia na Iwaniackiej Przełęczy . W Pyszniańskiej Dolinie ryczały jelenie , a wydawało się jakby w smrekach przy zielonym na Ornak buszował misiek. Pozdrawiam autorkę fajnych fotek. Szczególnie przypadła mi do gustu fota z Limbą. :-)
Aaaa, bliskie spotkanie z tatrzańską rodziną niedźwiedzi też "przeżyłam".
W Dolinie Białego , przy takim ostrym zakręcie szlaku jest ławeczka, na której przysiedliśmy na jedzonko. Jakieś 10 m przed nami przemaszerowała mama niedźwiedzica i trójka małych. Ostatni z szeregu się zatrzymał, obejrzał nas i pomaszerował dalej. pewnie stwierdził, że jesteśmy ok.
Wnukowi się strasznie podobało, a babcia miała stracha okropnego.
Pozdrawiam :-)
Kilka lat temu droga z Hali Kondratowej na Przełęcz pod Kopą, niedźwiedzica Siwa z dwójką małych wychodzi na szlak i bezczelnie pasie się między turystami. Uciekałam gdzie pieprze rośnie :-)
Wrzesień 2007, pierwszy pogodny dzień po opadach deszczu i śniegu. Idziemy spacerkiem od Zielonego Stawu Gąsienicowego z zamiarem podejścia na Przełęcz Świnicką. Na rozstaju szlaków na Przełęcz i na Karb pasie się na borówkach dorodny miś. Nie zważa na ludzi, ale też nie ma zamiaru cofnąć się ze szlaku. Robimy kilka zdjęć z bezpiecznej odległości i cofamy się do Murowańca.
Moje dwa bliskie spotkania z niedźwiedziami. Bliższe miałam z lisami. Łącznie z penetrowaniem mojego plecaka.
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
Limba zrobiona ze szlaku na Kazalnicę
W Dolinie Białego , przy takim ostrym zakręcie szlaku jest ławeczka, na której przysiedliśmy na jedzonko. Jakieś 10 m przed nami przemaszerowała mama niedźwiedzica i trójka małych. Ostatni z szeregu się zatrzymał, obejrzał nas i pomaszerował dalej. pewnie stwierdził, że jesteśmy ok.
Wnukowi się strasznie podobało, a babcia miała stracha okropnego.
Pozdrawiam :-)
Wrzesień 2007, pierwszy pogodny dzień po opadach deszczu i śniegu. Idziemy spacerkiem od Zielonego Stawu Gąsienicowego z zamiarem podejścia na Przełęcz Świnicką. Na rozstaju szlaków na Przełęcz i na Karb pasie się na borówkach dorodny miś. Nie zważa na ludzi, ale też nie ma zamiaru cofnąć się ze szlaku. Robimy kilka zdjęć z bezpiecznej odległości i cofamy się do Murowańca.
Moje dwa bliskie spotkania z niedźwiedziami. Bliższe miałam z lisami. Łącznie z penetrowaniem mojego plecaka.
Czyżby to był lis z okolic Czarnego Stawu Gąsienicowego
Rzeczywiście był ciekawski :-)