To wersja Gazety Krakowskiej- "eksperta" od spraw tatrzańskich.
A naprawdę było tak: "3 lutego br. około godziny 14ej turysta schodzący z Kościelca niedaleko Przełęczy Karb potknął się i spadł ok. 100 m na stronę Stawków Gąsienicowych doznając złamania kości podudzia. (info: TOPR)"
P,Bolechowski, jeśli ktoś, wychodząc z holu Pałacu Kultury w W-wie na Pl.Defilad, potknie się i spadnie z kilku schodów, nie znaczy to, że uprawnione jest twierdzenie, iż spadł z Pałacu.
To rzeczywiście "niewielka"różnica!Właśc iwie ,to i tak zrobił sobie dużą krzywdę,bo przy odrobinie szczęścia wyszedłby z niewielkimi obrażeniami.Ton sensacyjny okazuje się jest ważniejszy,jak zwykle,niestety.Pseudodziennik arstwo,czy norma?A zresztą nie czepiajmy się,zawsze to jednak Kościelec,Mały,ale zawsze...ha,ha,ha...
Masz całkowitą słuszność. Poszkodowany, nie tylko,że szczęścia nie miał za grosz, to to co Go spotkało, nazwałbym sakramenckim pechem.
Pechowy turysto!, z rakami to jak z rowerem - nie wystarczy go mieć, trzeba jeszcze umieć na nim jeździć.
Chodzenie w rakach, to pewna umiejętność, którą nabywa się czasem po kilku sezonach. A i to nie daje gwarancji, że unikniemy potknięcia.
W zimie często stosujemy tzw. "dupozjazdy" - przyspieszają zejście, ale również wymagają pewnej wiedzy. Mianowicie przede wszystkim należy pamiętać, że "dupozjazd" z rakami na nogach jest karygodnym błędem. Każde zetknięcie raków z podłożem skutkuje groźnymi konsekwencjami: koziołkowaniem (kontuzja kręgosłupa), złamaniem podudzia oraz wywichnięciem stawu biodrowego.
Jeśli jednak zdarzy się już niekontrolowany zjazd z rakami na nogach, to podstawowym zaleceniem jest utrzymywanie nóg w powietrzu. Trudne, ale nikt nie twierdzi, że zimowe góry to błahostka.
Serwis z-ne.pl używa niezbędnych cookies do działania strony. Analityczne (Google Analytics) i reklamowe (sieć OpenX) włączamy tylko po Twojej zgodzie. Szczegóły: polityka cookies i polityka prywatności.
A naprawdę było tak: "3 lutego br. około godziny 14ej turysta schodzący z Kościelca niedaleko Przełęczy Karb potknął się i spadł ok. 100 m na stronę Stawków Gąsienicowych doznając złamania kości podudzia. (info: TOPR)"
P,Bolechowski, jeśli ktoś, wychodząc z holu Pałacu Kultury w W-wie na Pl.Defilad, potknie się i spadnie z kilku schodów, nie znaczy to, że uprawnione jest twierdzenie, iż spadł z Pałacu.
Pechowy turysto!, z rakami to jak z rowerem - nie wystarczy go mieć, trzeba jeszcze umieć na nim jeździć.
Chodzenie w rakach, to pewna umiejętność, którą nabywa się czasem po kilku sezonach. A i to nie daje gwarancji, że unikniemy potknięcia.
W zimie często stosujemy tzw. "dupozjazdy" - przyspieszają zejście, ale również wymagają pewnej wiedzy. Mianowicie przede wszystkim należy pamiętać, że "dupozjazd" z rakami na nogach jest karygodnym błędem. Każde zetknięcie raków z podłożem skutkuje groźnymi konsekwencjami: koziołkowaniem (kontuzja kręgosłupa), złamaniem podudzia oraz wywichnięciem stawu biodrowego.
Jeśli jednak zdarzy się już niekontrolowany zjazd z rakami na nogach, to podstawowym zaleceniem jest utrzymywanie nóg w powietrzu. Trudne, ale nikt nie twierdzi, że zimowe góry to błahostka.