Karol i jego małżonka jedli... redykołkę z grilla. Pół Europy chce mieć na stole owczy przysmak. W 2010 roku od maja do października będzie ok. 300 tys. oscypków.
Książę Karol, brytyjski następca tronu, i jego żona Camilla, którzy od poniedziałku przebywają w Polsce, w poniedziałek zostali zaproszeni na uroczystą obiado-kolację do pałacu prezydenta RP. Co jedli? Między innymi góralski oscypek grillowany!
- To bardzo ładna reklama dla nas - podkreśla Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. - Ciekawe, czy ktoś robił wtedy zdjęcia, bo moglibyśmy wykorzystać je, oczywiście za zgodą księcia i jego małżonki, do promowania naszego serka. Kto, jak kto, ale angielska para książęca wie, co jest dobre i zdrowe.
Starosta jest pewny, że gdybyśmy zadbali o odpowiednią produkcję, dystrybucję i promocję oscypka, mógłby on trafić jako wysokiej jakości, ekologiczny i ekskluzywny towar na stoły całej Europy, także te książęce. Zainteresowanie naszym oscypkiem w Europie potwierdzają zarówno Jan Janczy, dyrektor Związku Hodowców Owiec i Kóz, jak i Kazimierz Furczoń, dyrektor Spółdzielni „Gazdowie".
- Gdziekolwiek bym zawiózł oscypka, tam wszędzie smakuje, a woziłem go już do Francji, Włoch - mówi dyrektor Janczy. - Nie dalej jak wczoraj dostałem duże zamówienie od firmy z Włoch, która chce sprowadzać nasze oscypki.
Także do Spółdzielni „Gazdowie" zwracają się firmy z całej Europy zainteresowane kupnem i rozprowadzaniem u siebie serków, i to nie tylko oscypka, ale i tych robionych z krowiego mleka.
- Wysłałem próbki oscypka do Londynu, bo tamtejsza firma chce go wprowadzić do sklepów. Zainteresowane są też firmy z Austrii i Szwajcarii. Serek jest już popularny w Europie, ale ciągle bieda nam się dostać z nim na te europejskie rynki.
Żeby rozkręcić oscypkowy interes w całej Europie i trafić z oscypkiem na tamtejsze stoły - szczególnie te bogate - dużo jest jeszcze do zrobienia. Trzeba przede wszystkim wyeliminować podrabiane oscypki. Na prezydenckim stole najprawdopodobniej przed parą książęcą pojawiła się właśnie... podróbka. - Głowę daję, że nie był to prawdziwy oscypek, bo taki może pojawić się najwcześniej dopiero za miesiąc - podkreśla dyrektor Janczy. - Myślę jednak, że ani książę, ani nawet prezydent nie zorientowali się, że nie był to ten oscypek, który ma certyfikat unijny.
Jak dodaje Janczy, gołki z krowiego mleka, które najprawdopodobniej jedli goście prezydenta, też są smakowite i zdrowe, a niektórzy nawet je wolą. Tyle że nie powinny podszywać się pod oscypka.
- To, że książę Karol jadł grillowany oscypek, byłoby dla nas bardzo dobrą reklamą, gdyby rzeczywiście go jadł - zaznacza baca Furczoń. - A tak to jest tylko antyreklama!
Jak mówi Furczoń, może i by nas puścili do tej Unii, gdzie moglibyśmy dostać wysoką cenę za oscypek, ale ciągle jest za mało porządnych producentów, czyli tych spełniających unijne wymogi.
Halina Kraczyńska