FIS 1962 roku przyniósł inwestycje, jakich wcześniej nie było w Zakopanem.
Zbliża się termin kongresu Międzynarodowej Federacji Narciarskich FIS w Turcji. Ma na nim zapaść decyzja, kto zorganizuje mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w 2015 roku.
W Zakopanem wszyscy coraz bardziej nerwowo zadają sobie pytania, czy ten zaszczyt przypadnie właśnie nam. A jeśli tak, to co to oznacza dla jego mieszkańców?
Ostatnie zawody tej rangi odbyły się w Zakopanem w 1962 roku. Do tej pory ci, którzy byli na niej obecni, wspominają je z rozrzewnieniem. Było to doprawdy prawdziwe święto narciarstwa i wielkie dni Zakopanego.
- Było to nawiązanie do przedwojennej świetności miasta i wydarzeń sportowych w 1939 roku, kiedy też Zakopane organizowało mistrzostwa FIS-mówi Franciszek Bachleda Księdzularz, dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem. W 1962 roku był kilkunastoletnim sportowcem uprawiającym biegi narciarskie. Wydarzenie tak wielkiej rangi pamięta doskonale. - Dla wszystkich było to niezwykle ważne wydarzenie - zaznacza.
Zwłaszcza że wiązało się ono z potężnym rozwojem Zakopanego, jakiego wcześniej nie było. O takim teraz marzą obecne władze miasta.
- To właśnie na FIS w 1962 roku powstało wiele budynków w mieście - wspomina dyrektor COS. - Stacja benzynowa, poprawiono drogi, wyremontowano obiekty sportowe w tym dużą i średnią skocznię. Na Wielkiej Krokwi wzniesiono trybuny. Do dziś jest ona uznawana za jeden z najpiękniejszych tego typu obiektów.
Powstały również popularne, działające do dnia dzisiejszego dwa bary FIS - przy dworcach i przy rondzie kuźnickim.
Zakopane przeżyło jeden z największych w historii boomów budowlanych. Tworzono wtedy, co prawda brzydkie według turystów i mieszkańców, klockowate bloki.
- Budowano je szybko i dużo z uwagi na ekonomię. A jednak stoją do dziś, zatem są solidne. - tłumaczy Jan Karpiel Bułecka, zakopiański architekt, znawca historii miasta. Chodzi między innymi o osiedle Słoneczne, dom handlowy Granit, dom wczasowy Rzemieślnik.
Jednak poza rozwojem gospodarczym miasta, chyba ważniejsze było podniesienie prestiżu Zakopanego.
- W czasie mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 1962 roku przybyli pod Giewont najwięksi sportowcy i ludzie z całego świata - zaznacza Franciszek Bachleda Księdzularz. - Było to potwierdzenie, że Zakopane nie odstaje od reszty zimowych kurortów. Wtedy mieliśmy obiekty na najwyższym światowym poziomie.
Mistrzostwa były tak bardzo popularne, że trybuny krokwi nie pomieściły wszystkich widzów w czasie zawodów. Jak podkreśla Bachleda Księdzularz, obserwowało je na własne oczy ponad sto tysięcy kibiców.
- A jakże, jako mieszkaniec Zakopanego nie mogłem nie oglądać skoków narciarskich na mistrzostwach - wspomina 64-letni pan Zygmunt. - Szkoda tylko, że niewiele widziałem, bo stałem bardzo daleko. Nie dało się w żaden sposób przepchnąć w pobliże skoczni. Ale tam byłem i to było najważniejsze!
Nie można zapomnieć, że jak na tamte czasy zakopiańczycy przeszli niemal samych siebie, by stanąć na wysokości zadania i zorganizować wzorowe mistrzostwa. A łatwo nie było, bo brakowało śniegu.
- To był poważny problem. - mówi dyrektor COS. - Wręcz panowała klęska braku śniegu. Wtedy ujawniła się determinacja organizatorów i całego społeczeństwa. Postanowiono, że nie ma co czekać na opady i wzięto sprawy w swoje ręce. Niemal dosłownie. Przywieziono śnieg znad Morskiego Oka. Co prawda dzień później przyszły ogromne opady, tak że było go aż za dużo, ale determinacja zakopiańczyków chyba o czymś świadczy.
- To prawda - śmieje sie pan Zygmunt. - Podobno musieli go nawet przed rozegraniem konkurencji usuwać.
Organizacja mistrzostw świata w 1962 roku w Zakopanem została bardzo dobrze oceniona przez obserwatorów.
Ci, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń, do dziś z zachwytem wspominają te dni. Trzymają kciuki, by mistrzostwa i kolejne wielkie dni Zakopanego wróciły.
Łukasz Razowski