Narciarze planujący spędzenie w Zakopanem Świąt Wielkanocnych prawdopodobnie nie będą mogli poszusować na Kasprowym Wierchu. W Tatrach wieje wiatr halny, a na skutek słonecznych dni pokrywa śnieżna na „świętej górze polskich narciarzy" gwałtownie zanika.
Co prawda utrzymuje sie tam jeszcze śnieg, jednak wystają kamienie i trasa na Goryczkowej w weekend może zostać zamknięta.
- Nigdy nie było tak mało śniegu jak w tym roku - przyznaje Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Teraz znika on gwałtownie.
Parkowcy zastanawiają się, czy po trzech tygodniach od uruchomienia trasy zjazdowej na Goryczkowej nie przyszedł czas na jej zamknięcie.
- Spod śniegu już wychodzą rośliny, jest mnóstwo kosodrzewiny - mówi dyrektor Skawiński. - Wystają też kamienie i ziemia. Ważne jest bezpieczeństwo narciarzy, ale trzeba też zapobiegać niszczeniu przyrody.
Pracownicy Polskich Kolei Linowych jeszcze nie chcą zamykać wyciągów. Nie chcą też mówić o zamknięciu tras, raczej o tym, że planują je jeszcze utrzymać. Mają nadzieję, że tak wczesne zamknięcie Kasprowego dla narciarzy nie będzie konieczne.
- Na razie można jeździć - zaznacza Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych Polskich Kolei Linowych w Zakopanem. - Jeśli będzie mało śniegu i Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zadecyduje o zamknięciu trasy, to wtedy będzie można mówić o końcu sezonu narciarskiego. Na razie mamy nadzieję, że jednak jeszcze posypie śniegiem.
Tymczasem na szlakach turystycznych jest bardzo niebezpiecznie, a spacer Drogą pod Reglami można odbywać jedynie w rakach.
- Cała droga skuta jest litym lodem - ostrzega Tomasz Gąsienica-Mracielnik ratownik TOPR. - Podobnie jest we wszystkich dolinach.
Jednak mimo to wiosna w górach jest faktem. Pojawiają się pierwsze w tym roku krokusy. Można je oglądać pod reglami na Krzeptówkach i na Groniku. Niebawem Dolinę Chochołowską pokryje fioletowy kobierzec.
Łukasz Razowski