Na trasach bez nietrzeźwych narciarzy.
Znikną ze stoków pijani narciarze - takie są plany MSWiA na przyszły sezon narciarski. Jednak właściciele ośrodków narciarskich podchodzą do tego sceptycznie. Boją się, że nowe uregulowania uderzą w nich, bo nie będzie można w karczmach sprzedawać alkoholu.
Projekt ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich, który obecnie jest przygotowywany w MSWiA, ma szansę wejść w życie na przyszły sezon zimowy. Wprowadza on bardzo ważny zapis - zabrania korzystania ze stoku osobom nietrzeźwym. Ustawodawca określa też prawa właściciela stacji, których ten dotychczas nie miał. On lub osoba przez niego upoważniona może nie wpuścić lub wyrzucić ze stoku każdego, kogo zachowanie będzie wyraźnie wskazywało, że jest pod wpływem alkoholu. Zapisy te, niestety, nikomu nie przypadły do gustu - ani narciarzom, ani właścicielom.
- Co, w alkomat każą mi dmuchać - pyta Jan Morawski, narciarz z Szymoszkowej. - A jak nie, to kto mi udowodni, że piłem? Myślę, że to będzie martwy przepis, bo niby kto ma mnie wyrzucić z tego stoku. Nie sądzę, żeby to zrobiła obsługa, ona ma dbać o klienta.
Dla właścicieli stacji zapis też kontrowersyjny.
- To chyba jakieś nieporozumienie! Co, mam się bić z nietrzeźwym narciarzem -pyta Waldemar Sobański, właściciel stacji na Polanie Szymoszkowej. - Na pewno nie będziemy chodzić z alkomatem! - Przecież jak ktoś trochę wypije na rozgrzewkę, to nic się przecież nie dzieje. Jest to przyjęte wszędzie na świecie.
Tomasz Paturej, prezes ośrodka narciarskiego Kotelnica w Białce Tatrzańskiej, uważa, że od kontrolowania czy ktoś jest pijany, jest policja nie właściciele wyciągów.
- Owszem, pewnie będziemy mogli nie wpuścić lub wyprosić kogoś, jeżeli... będzie tak uprzejmy i posłucha naszej prośby - śmieje się Paturej.
Ale policjanci nie są w stanie biegać z alkomatami po stokach. Jak mówi nadkomisarz Kazimierz Pietruch, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem, musiałoby być o wiele więcej etatów w komendzie.
Właściciele stacji narciarskich obawiają się, że ten przepis będzie oznaczał też zakaz wydawania koncesji na alkohol w ich karczmach. Te bowiem stoją w obrębie stoku.
- Bary mleczne mamy tam prowadzić - pytają ich właściciele. - Ludzie potrzebują coś zjeść i wypić. Stoki bez karczm nie są popularne!
Jak twierdzą właściciele wyciągów, skuteczniejsze od takich przepisów są patrole policji na stokach.
Halina Kraczyńska