To już tradycja. Przychodzi lany poniedziałek, a górale zamiast uganiać się z wiadrami za swoimi babami, szukają po piwnicach i strychach starych dziadkowych nart, kożuchów po pradziadach i... pędzą na Kalatówki. Bo kto nie ma stroju retro lub czegoś oryginalnego, najlepiej wyciągniętego z szafy po stu latach - nie ma co liczyć na start w zawodach o Wielkanocne Jajo na Kalatówkach.
Najwięcej radości jednak wzbudzają same konkurencje, szczególnie zjazd na czas. Choć to nie jest niby skomplikowane dla górali, to slalom wśród bramek w spódnicach czy starych pantalonach, na dodatek na starych nartach, które w niczym nie przypominają carvingów - okazuje się często karkołomnym wyczynem, a na pewno zabawnym. Nie mniej śmiechu jest przy jeździe stylowej, gdzie im więcej upadków i ewolucji, tym wyższa ocena u komisji i większa szansa na Jajo. Zapisy już od godz. 10.
(hak)