Zmarły turysta, którego w czwartek po południu ratownicy TOPR ściągnęli z Tatr, to 24-letni mieszkaniec Częstochowy. Mężczyzna nie był przygotowany do zimowej wyprawy w Tatry.
- Udało nam się ustalić, że mężczyzna wyszedł z domu 4 marca - mówi Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.
Zwłoki mężczyzny odnalazł przygodny turysta, który schodził z Przełęczy Kondrackiej. Ratownicy TOPR wyruszyli sprawdzić informację o godz. 13. Dotarli do Doliny Małej Łąki. Tam w Głazistym Żlebie odnaleziono ciało. - Przeszukując rzeczy zmarłego, natknęliśmy się na aparat. Po przeanalizowaniu zdjęć, wraz z policją jesteśmy pewni, że przebywał w tym rejonie Tatr przez dwie doby, od 4 do 5 marca - zaznacza Witold Cikowski, kierownik wyprawy ratowników TOPR.
Mężczyzna nie był przygotowany do zimowej wyprawy w góry. - Buty typu wojskowego, spodnie miejskie, kurtka też nie za bardzo. Miał jakiś słownik, mapę, głośniczki, słuchawki, mp3 - wylicza ratownik TOPR.
Według Radia RMF, 24-latek poszedł w góry, by się zabić.
Łukasz Bobek