Górale i turyści dziwią się wycince drzew.
Wbrew pozorom pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego jednak dbają o przyrodę. Mimo mieszanych uczuć turystów i stowarzyszeń, dobrze wykonują swoją pracę. Nawet wycięte drzewa, które dla zwykłego zjadacza chleba mogą znamionować szkody wyrządzane w drzewostanie, jest jednak działaniem celowym. To walka ze szkodnikami - kornikami.
Z takimi pretensjami do władz Tatrzańskiego Parku Narodowego zwróciła się Sekcja Ochrony Tatr Towarzystwa Tatrzańskiego 1912 w Zakopanem. Przedstawiciele towarzystwa chcą odpowiedzi na - według nich - poważne zaniedbania ze strony TPN w sprawie ochrony przyrody. Zarzucają m.in. że drzewa są wycinane, szerzy się kornik niszczący drzewa a świerki są usuwane bez podania powodu.
- To zarzuty nie tylko tego stowarzyszenia, ale również indywidualnych osób - wyjaśnia zastępca dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zbigniew Krzan. - Ludzie nie do końca znają się na ochronie przyrody. Ciągle musimy wyjaśniać swoje działania.
Jak zaznacza Krzan, zdarza się, że turysta przychodzi do siedziby parku i żąda odpowiedzi, dlaczego jakieś drzewo zostało wycięte.
- Zrywka drzewa dotyczy okazów zainfekowanych przez kornika. My nie wycinamy przecież zdrowych drzew - wyjaśnia Zbigniew Krzan.
Pojawiły się również zarzuty, że TPN nie prowadzi szkółek świerków, co wiąże się z degradacją tego gatunku poprzez brak nowych nasadzeń.
- Budzi nasze ogromne zastrzeżenia systematyczna, masowa zrywka świerka pod hasłem przebudowy drzewostanu, bez informacji, czy powyższa akcja odbywa się za zgodą Ministerstwa Środowiska - czytamy w piśmie towarzystwa.
- Z badań gleb na terenie parku wynika, że ilość świerka powinna wynosić mniej niż siedemdziesiąt procent - wyjaśnia poczynania parku dyrektor Krzan. - Tymczasem jest go około dziewięćdziesięciu procent. Świerk nie potrzebuje nasadzeń, bo bardzo szybko się rozprzestrzenia. Tym samym zabiera środowisko życia między innymi bukom, dlatego właśnie nie prowadzimy szkółek świerka, tylko buka.
Ponadto, jak dodaje Krzan, powalone przez wichury świerki są gniazdami kornika.
- Obecnie w lasach mamy ich bardzo dużo - mówi. - Ich ilość z czasem się zmniejszy, to naturalny proces. Ale mimo to staramy się walczyć z nim na tyle, na ile możemy ingerować w naturalne środowisko.
Z tego powodu ze zwalonego zainfekowanego drzewa zrywa się korę, by kornik nie miał gdzie się zagnieździć.
Łukasz Razowski