Powiatowy i miejski radny kontra burmistrz. Budowa boiska podrożeje i opóźni się o blisko rok. Na wiosnę budowa rabczańskiego boiska ma ruszyć z kopyta.
100 tysięcy złotych więcej będzie kosztować budowa boiska „Orlik 2012" w Rabce-Zdroju. Powód? W trakcie robót na płytę boiska osunęła się ogromna skarpa ziemi. Przyszłą murawę zalała błotna maź. Przez kilka tygodni trzeba ją było wywozić.
Opozycyjny radny miejski Edward Żurek i radny powiatowy Antoni Rapacz, który mieszka w pobliżu przyszłego „Orlika", przedstawiają nam zarzuty co do sposobu budowy boiska.
- W trakcie robót podcięto skarpę, która miała właściwości osuwiskowe - mówi Edward Żurek. - Na terenie tego boiska jest również ciek wodny. Dopóki nie zostały naruszone warstwy ziemi, woda jakoś spływała. Teraz woda nie wsiąka w ogóle w grunt. Pod przyszłym boiskiem zrobiła się ogromna błotnista maź.
Radnego nurtuje zasadnicze pytanie, czy na terenach objętych inwestycją były wykonane badania geologiczne. Jego kolega Antoni Rapacz zastanawia się, dlaczego w ogóle rozpoczyna się tego typu budowę bez wnikliwego sprawdzenia terenu.
- Przecież jak powiat budował nieopodal liceum, to od razu było widać, że teren ten jest podmokły - mówi Rapacz. - Jedynym wyjściem jest wykonanie drenażu.
Ewa Przybyło, burmistrz Rabki-Zdroju, przyznaje, że osuwisko nie tylko podniosło o ponad 100 tysięcy złotych koszty inwestycji, ale również opóźniło oddanie do użytku boiska o blisko rok. Podmokły „Orlik" ma zostać uruchomiony dopiero we wrześniu. Szefowa rabczańskiego magistratu zapewnia, że na terenach pod przyszłą inwestycję były robione badania geologiczne. Natomiast tak obfitych opadów jak w październiku ubiegłego roku nie dało się przewidzieć. Przybyło twierdzi, że na wszystkie dodatkowe prace uzyskano niezbędne dokumenty.
Miasto musiało wyciąć również drzewa, które spadły z osuwiskiem. Wówczas zdecydowano, że jedynym sposobem, aby uchronić całą inwestycję, jest budowa muru oporowego.
- Na ten murek nie trzeba żadnego pozwolenia na budowę, ponieważ będzie on stanowił podwalinę pod ogrodzenie - mówi burmistrz Ewa Przybyło. - Nie wiadomo też, czy dodatkowe 100 tysięcy złotych będziemy musieli zapłacić z kasy miasta. Może uda się to rozliczyć jeszcze w ramach dotacji.
Warto przypomnieć, że na budowę „Orlika" 666 tysięcy złotych dały Urząd Marszałkowski oraz Ministerstwo Sportu. Resztę musiał dopłacić rabczański magistrat.
Według rabczańskich radnych - zarówno Żurka, jak i Rapacza - 100 tysięcy złotych może nie wystarczyć na dokończenie budowy.
Józef Słowik
Rapacz o „Orliku"
Były burmistrz Rabki Antoni Rapacz (zbieżność nazwisk przypadkowa), uważa, że lokalizacja boiska jest całkowicie chybiona. Według niego, tego typu obiekty powinny powstawać w wioskach, np. w Chabówce lub Ponicach. - Przede wszystkim jednak należałoby doinwestować stadion miejski, gdzie są potrzebne bieżnia i nowa murawa - mówi.